"Polska się pozbiera, ale martwię się o szukanie na oślep winnego tragedii"

Polska się pozbiera. Martwię się, żeby tragedia Smoleńska nie stała się przyczyną do kolejnych jątrzeń, które będą polegały na szukaniu na oślep winnego tragedii w sposób niesprawiedliwy - mówił w Radiu TOK FM Piotr Stasiński, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej".

W dyskusji oprócz Stasińskiego brali udział Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki" i Michał Kobosko, redaktor naczelny "Dziennika Gazety Prawnej" i Paweł Fąfara, redaktor naczelny "Polska The Times".

- Wszyscy mamy poczucie, że ta katastrofa rozbiła polską politykę. Unieważniła kalendarze polityczne i wszystkie linie frontu - mówił Baczyński. - Zadajemy sobie pytanie czy ta katastrofa odkształci mentalność polskiej klasy politycznej. Mamy naiwną wiarę, że to może być punkt zwrotny, jeśli chodzi o atmosferę polityczną. Do tej pory mieliśmy utrwalający się obyczaj dyskredytowania przeciwników, przypisywania im najgorszych intencji. Brakowało poczucia wspólnoty. Po tym co się stało wczoraj nic już nie będzie takie samo - mówił.

Michał Kobosko boi się jednak, że po katastrofie niewiele się zmieni. - Boję się oczekiwać zmiany. Liczyliśmy na to, kiedy zmarł Jan Paweł II. Trwała ona chwilę. Teraz mamy prawo liczyć na taką zmianę, ale obawiam się kolejnego zawodu i tego, że nie jesteśmy w stanie się niczego nauczyć. Kiedy umierał papież też ogłaszaliśmy powstanie nowej Polski, tworzyliśmy pokolenie JP II, ale nic z tego nie okazało się rzeczywistością - mówił.

Paweł Fąfara, redaktor naczelny "Polska The Times" również jest pesymistą. - Nie porównywałbym tej sytuacji do śmierci Jana Pawła II. To była śmierć kogoś kto umierał ze starości. Byliśmy do tego przez dłuższy czas przygotowani. Tutaj mamy do czynienia z czymś co jeszcze do nas nie dotarło. Tak naprawdę zmagać się z tym zaczniemy za kilka dni. Te pierwsze chwile zmieniają wszystkich, natomiast pytanie czy zostanie z tego coś trwałego. Ja nie widzę na to szans - mówił. - Życie toczy się swoim torem. Obawiam się czegoś gorszego. Oto odeszli politycy z różnych partii, ale przede wszystkim zginął prezydent, który dla części sceny politycznej, która chce się określać jako niepodległościowa, był symbolem, wodzem. Żeby to nie poszło w taka stronę, że minie żałoba i pojawi się przekonanie że odeszli prawdziwi patrioci, a zostali ci mniej wartościowi.

"Będzie to trudny czas dla PO"

Publicyści mówili też o nadchodzących wyborach prezydenckich, które muszą odbyć się najpóźniej w czerwcu. -Nie wyobrażam sobie normalnej kampanii wyborczej, która w polskich warunkach polegała na atakowaniu rywala. Dwóch kandydatów na prezydenta wczoraj zginęło. Nie będzie to żaden normalny tryb wyborczy. Tu jest największa odpowiedzialność jaka ciąży na PO - mówił Kobosko. - Czy PIS będzie w stanie wystawić jakiegoś kandydata? Ja dzisiaj nie wyobrażam sobie innego kandydata na prezydenta z ramienia PIS niż Jarosław Kaczyński - dodał.

Baczyński mówił z kolei, że będzie to trudny czas dla PO. - A zwłaszcza dla Bronisława Komorowskiego, który stanął nieoczekiwanie przed najważniejszym wyzwaniem w swoim życiu. Miał się ubiegać o urząd prezydenta, a wczoraj został p.o. prezydenta. Jeden fałszywy krok może dość radykalnie zmienić to jak PO jest postrzegana przez polskich wyborców. To jest bardzo trudne zadanie ze względu na podziały polityczne. Także jest to trudne wyzwanie emocjonalne dla PiS, największej partii opozycyjnej. Ważne jest jak się zorganizują, jaki będzie ich przekaz, kiedy wrócimy do normalnego życia. Ogromne znaczenie dla polskiej polityki będzie miał głos Jarosława Kaczyńskiego - mówł Baczyński.

Stasiński apelował o porozumienie ponad podziałami. - Ważne jest, żeby NBP pokazało, że jest stabilne. Są inne ważne decyzje do podjęcia jak wybór prezesa IPN, żeby nie dawać sygnałów, że się korzysta z sytuacji, którą możemy nazwać zdziesiątkowaniem opozycji. Ważne jest również zachowanie powagi po żałobie. Zależy mi na tym, żebyśmy mieli do swojego państwa stosunek lepszy niż do tej pory. Plagą i chorobą naszej polityki jest nie tylko przypisywanie złych intencji i oczernianie człowieka, bo ma nie takie jak my poglądy - mówił.

"Coś się w Rosji zmienia, przełamuje"

Zdaniem Stasińskiego, ostatnie wydarzenia mogą zmienić na lepsze nasze stosunki z Rosją. - Widzimy coś czego ja się nie spodziewałem. Rosyjskie władze w dniach polskiej żałoby zachowują się ponadnormatywnie i ponadstandardowo. To nie jest tylko kalkulacja polityczna. Władimir Putin krytykowany powszechnie w Polsce nagrywa dla polskiego narodu specjalne orędzie, obejmując premiera Tuska wykonuje gesty, które widzi świat. Miedwiediew ogłasza żałobę narodową w Rosji, co jest wydarzeniem bez precedensu. Dowiadujemy się, że "Katyń" Wajdy zostanie wyemitowany nie w niszowym kanale telewizji, ale zostanie pokazany na całą Rosję. Wieść o tym, czym jest Katyń może wreszcie przeniknie do społeczeństwa rosyjskiego. Rosjanie przychodzą pod polską ambasadę, niektórzy płaczą. Ten typ tragedii do nich przemawia, są w tym podobni do Polaków. To wszystko pokazuje, że coś się w Rosji zmienia, przełamuje - mówił Stasiński.

DOSTĘP PREMIUM