Sejm pogrążony w żałobie. Płaczą parlamentarzyści i dziennikarze

Łzy w oczach posłów, senatorów i dziennikarzy, wypowiedzi pełne wspomnień o zmarłych tragicznie parlamentarzystach, gesty pocieszenia nawet od największych politycznych wrogów i zapełniona po brzegi księga kondolencyjna. Jeszcze nikt nigdy w polskim Sejmie nie widział tak smutnych obrazków.

Sejm pogrążony w żałobie

Na szczycie gmachu Sejmu opuszczona do połowy masztu biało-czerwona flaga, przepasana kirem. Przed nim na trawniku setki zniczy i kwiatów. Od wczoraj przybywa ich z godziny na godzinę. Niemal każdy, kto wchodzi na teren parlamentu, przystaje przy fotografiach tragicznie zmarłych w katastrofie prezydenckiego samolotu 18 parlamentarzystów. Modli się, zapala znicz lub kładzie kwiaty.

Nikt nie wstydził się łez

W na co dzień gwarnym Sejm, dziś cisza. Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej i BOR-u bez słowa wykonują swoje zadania i co chwila zerkają na telewizor, obserwując relacje z Pałacu Prezydenckiego. Ubrani na czarno posłowie, którzy po sobotniej katastrofie widzą się po raz pierwszy rzucają się sobie w ramiona. Grzegorz Napieralski, szef SLD niemal wybucha płaczem spotykając swoich kolegów i koleżanki z partii. Łzy w oczach widać także wśród posłów i senatorów pozostałych partii. Niektórzy z nich próbują je schować za ciemnymi okularami.

Napięcia nie wytrzymuje poseł Ryszard Kalisz. Przed telewizyjną kamerą płacze. Wspomina Jolantę Szymanek - Deresz. - Pamiętam, że dwa razy musiałem ją namawiać do tego, aby była szefową kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego. Na początku nie chciała, była uparta - mówi. Przypomina też jej dom, jej zdolności kulinarne oraz rodzinę.

Na korytarzach sejmowych Paweł Poncyljusz z PiS wspomina Przemysława Gosiewskiego. - To człowiek, który wywoływał uśmiech na twarzy. Będzie mi go bardzo brakowało - mówi. Jednak nie każdy jest na siłach wspominać zmarłych kolegów i koleżanki z partii. Kondolencje składają sobie nawet najwięksi przeciwnicy polityczni. - Podziały polityczne dziś są nieważne - mówią jednym głosem.

"Boże, proszę Cię spraw bym pojął sens tych tragedii?"

Sojusz Lewicy Demokratycznej przypomina o swoich tragicznie zmarłych politykach już przed wejściem do swojego klubu. Tu umieścił zdjęcia tragicznie zmarłych posłanek, a na czołowym miejscu fotografię wicemarszałka Sejmu Jerzego Szmajdzińskiego. Obok na stoliku bukiet biało-czerwonych kwiatów i księga kondolencyjna. Już w kilka godzin potem jest pełna wpisów, głównie zapełniona przez posłów z innych partii. "

- Dla mnie byliście elitą polskiej lewicy i tacy pozostaniecie - napisała Beata Kempa z PiS. - Boże, dlaczego? Proszę Ciebie tylko o jedno - spraw, bym pojął sens tych tragedii i Ich śmierci - napisał z kolei Eugeniusz Kłopotek z PSL.

Ludowcy też wspominają swoich kolegów z partii - Leszka Deptułę, Edwarda Wojtasa i Wiesława Wodę. Przy drzwiach klubu ustawili ogromną tablicę z ich zdjęciami i napisem "Pamięci kolegów..."

PO modliło się, PiS spotkało się na posiedzeniu klubu

O godzinie 13.00 w kościele św. Aleksandra, niedaleko gmachu Sejmu zbierają się parlamentarzyści Platformy. Niemal wszyscy uczestniczą w mszy świętej w intencji zmarłych w katastrofie lotniczej polityków PO: wicemarszałek Senatu Krystyny Bochenek, wiceszefa klubu Grzegorza Dolniaka i posłów Sebastiana Karpiniuka oraz Arkadiusza Rybickiego.

O 13.45 w Sejmie zbiera się klub PiS. Pojawiają się na nim nie tylko politycy, ale i rodziny zmarłych parlamentarzystów partii Jarosława Kaczyńskiego. Posiedzenie rozpoczynają od odśpiewania hymnu narodowego, potem przed dziennikarzami zamykają się drzwi. Posłowie wychodzą po 10 minutach, niektórzy zalani łzami. Marek Suski z PiS podtrzymuje matkę Przemysława Gosiewskiego, a posłanka Elżbieta Witek niesie bukiet białych tulipanów.

Punkt godzina 14 rozpoczyna się posiedzenie Zgromadzenia Narodowego. Nie wszyscy dziennikarze mieszczą się na sejmowej galerii, część z nich obserwuje obrady z sejmowych telewizorów. Na miejscach, gdzie zasiadali zmarli posłowie położono bukiety kwiatów. W posiedzeniu uczestniczą premier Donald Tusk, cały rząd, byli prezydenci, byli premierzy, rodziny zmarłych polityków i delegacje międzynarodowe.

Posiedzeniu zapewniono też szczególną oprawę - między poszczególnymi fragmentami posiedzenia muzycy odgrywali utwory klasyczne. Przedstawiciel każdej z partii odczytuje z mównicy sejmowej listę swoich parlamentarzystów, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem. Na ekranach pojawiają się ich zdjęcia. Łamiącym się głosem odczytywali z PiS Elżbieta Rafalska, z PO Iwona Śledzińska - Katarasińska, z SLD Anna Bańkowska i z PSL - Waldemar Pawlak.

Wcześniej planowano, że listę ludowców odczyta wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska. - To było jednak ponad jej siły - mówią ludowcy. Płaczą nie tylko politycy, ale i obserwujący posiedzenie dziennikarze.

Już w 40 minut potem posłowie i senatorowie opuszczają parlament. W zupełnej ciszy. Autobusami jadą na mszę w intencji wszystkich ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Z ich strony słyszymy: - To miejsce nigdy już nie będzie takie samo.

Krzysztof Brejza z PO napisał na Facebooku: "Po uroczystosciach w Sejmie - zerwał się z nieba ulewny deszcz i burza..."

DOSTĘP PREMIUM