"Jesteśmy narodem pierwszym, społeczeństwem żadnym" - dr Kowalczuk na antenie TOK FM

- Bardzo mnie irytowały stwierdzenia, że ta śmierć była "po coś" - mówił na antenie TOK FM dr Tomasz Kowalczuk, literaturoznawca z UW. - Z perspektywy metafizycznej może i tak było. Jeżeli nadamy temu sens historyczny i narodowy, to też była "po coś". Jednak sama śmierć w pionie ludzkim jest "po nic" i nie jest potwierdzeniem czegokolwiek.

- Mówi się, że przejrzeliśmy na oczy i że śmierć Lecha Kaczyńskiego pokazała, że to on miał rację. To ja się pytam: czemu Jerzy Szmajdziński w takim razie nie miał racji? Bądź Sebastian Karpiniuk? - mówił na antenie TOK FM dr Kowalczuk. - Wobec śmierci zachowuję wyjątkowy dystans, bo przy niej ludzki język zawodzi. Jednak Polsce mitologia jest potrzebna, pomimo że niestety lubimy mitologie zdrad, mitologie smutne - dodał.

"Naród potrzebuje państwa"

Dr Tomasz Kowalczuk mówił, że: - Jesteśmy "naród pierwszy, społeczeństwo żadne" i w tym przypadku to się sprawdza. Po dwustu latach bezpaństwowości odrzucamy państwo. Moim zarzutem wobec IIIRP jest to, że nie wzmocniła państwa. A naród potrzebuje państwa, utożsamienia państwa z ceremoniałem. Lepiej by było gdyby wynikały z tego rzeczy głębsze przy innych okazjach - mówił językoznawca.

- Celebrujemy zwycięstwa, na przykład Małysza, i jeździmy za nimi pół świata. Robimy to, bo na co dzień celebrujemy porażki - mówił Kowalczuk. - Kwestionuję głębokość przeżycia ostatnich dni. Gdyby to przeżycie rzeczywiście było pojednaniem, połączeniem, wspólnotą; gdyby było chociaż trochę prawdy w tym, to byłbym bardzo szczęśliwy. Tam prawdy jest 3 proc. Może mniej.

"Bardzo trudno powiedzieć Polakom prawdę historyczną"

Według dr Kowalczuka ostatnie wydarzenia spowodowały silną polaryzację polityczną. - Solidaryzowałem się z ludźmi w obliczu śmierci, natomiast większość z nich traktowało wszystko jako manifestację polityczną.

- Dobre państwo to państwo niewidoczne. To państwo, gdzie ludzie zajmują się sobą. Aby to osiągnąć musimy uporać się z naszą historią, z naszą tożsamością - mówił dr Kowalczuk. - Musimy wiedzieć kim jesteśmy, musimy się uspokoić i nie patrzeć na siebie jak na wrogów. Mitologizacja oczywiście może być oszukiwaniem siebie, ale musimy stanąć w prawdzie. Z Polską i Polakami jest ten sam problem, co z Rosjanami: bardzo trudno powiedzieć Polakom prawdę historyczną - dodał.

Mitologia jest potrzebna narodowi

- Od początku IIIRP politycy nie proponują nam zrozumienia - proponują tylko emocje - mówił językoznawca. - Wszystkie wybory i kampanie są związane z napuszczaniem, kampaniami negatywnymi. Tylko to nie jest argumentem, lecz złudnymi emocjami. Z jednej strony mitologia narodowi jest potrzebna, z drugiej musi ona być uczciwa. Ważne jest, żebyśmy próbowali ją ustawiać w dobrych kategoriach a jest to kwestia roli naszego wykształcenia - dodał Kowalczuk.

- Zaniepokoiło mnie stwierdzenie, że ci, którzy protestują przeciwko Wawelowi, to szumowiny. Teraz sytuacja jest taka, że patrioci używają złego języka wobec tych, którzy mają w kwestii pochówku prezydenta jakiekolwiek wątpliwości - podsumował na antenie TOK FM dr Tomasz Kowalczuk, językoznawca z UW.

DOSTĘP PREMIUM