Miller: Trzeba zadać pytanie, kto personalnie ponosi za to odpowiedzialność

Latałem tym samolotem i wiem co się dzieje w sytuacji, gdy pilot dostaje informację, że nie może lądować. W takich sytuacjach najważniejsza osoba na pokładzie otrzymuje taką informację i zwykle pada pytanie, co w takiej sytuacji należy robić - mówił w Radiu TOK FM były premier Leszek Miller i dodał: - Trzeba zadać pytanie, kto za to personalnie ponosi odpowiedzialność

Rozmowę w TOK FM Miller zaczął od stwierdzenia, że kampania wyborcza będzie krótka, energiczna i gwałtowna. - Będzie kręciła się wokół trumien, a to zawsze wzbudza potworne emocje - mówił.

"Nie mam dowodów, ale wiem jakie są procedury"

Potem padło pytanie, jaki cel polityczny ma w tych wyborach Sojusz Lewicy Demokratycznej. - SLD, jak każda licząca się partia musi wystawić swojego kandydata, który powinien zaprezentować wizję prezydentury. Powinien także zgłosić problem doraźny - złożyć uroczyste przyrzeczenie, że nie ustanie w wysiłkach, aby możliwie szybko została udzielona odpowiedź na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za niepotrzebną śmierć prawie stu Polaków. Ci ludzie nie lecieli do Smoleńska, by złożyć jakąś ofiarę. Lecieli po to, by uczcić pamięć zamordowanych oficerów i tego samego dnia wrócić do domu. Trzeba zadać pytanie, kto za to personalnie ponosi odpowiedzialność. Kandydat SLD powinien w kampanii prezydenckiej takie przyrzeczenie złożyć. Że doprowadzi do tego, że prawda, niezależnie jak trudna czy bolesna, zostanie ujawniona - mówił.

Potem mówił o procedurach obowiązujących w czasie, gdy był premierem. - Latałem tym samolotem i wiem co się dzieje w sytuacji, gdy pilot dostaje informację, że nie może lądować. W takich sytuacjach najważniejsza osoba na pokładzie otrzymuje taką informację i zwykle pada pytanie, co w takiej sytuacji należy robić. Myślę, że w tym feralnym locie do Smoleńska też tak było. Nie mam dowodów, ale wiem jakie są procedury. Sam wielokrotnie byłem o to pytanie lecąc tymi samolotami - mówił Miller.

Były premier zastrzegał, że wszystko co się mówi przed oficjalnymi ustaleniami jest przypuszczeniem i hipotezą. Potem mówił jednak: - Nie sądzę, żeby nie można było snuć hipotez, zwłaszcza tych prawdopodobnych. Jeśli o mnie chodzi to każdemu mogę powiedzieć, jakie były procedury, kiedy ja latałem samolotami Tu-154 i Jakami. Byłem kilka razy w sytuacji, gdy musieliśmy lądować na innym lotnisku, albo z opóźnieniem. Wtedy zawsze otrzymywałem wiadomość, że taka jest konieczność i jaki jest mój pogląd w tej sprawie - mówił Miller. - Pilot powinien odmówić. Bardzo żałuję, że nie odmówił lądowania na lotnisku w Smoleńsku w sytuacji, gdy absolutnie nie powinien tam lądować.

"Wraca widmo IV RP"

Miller mówił także, że jeszcze dziś powinien zostać wybrany kandydat SLD na prezydenta. Kto nim będzie? - W sytuacjach nadzwyczajnych najlepiej stosować proste, przejrzyste rozwiązania, a prostym, przejrzystym rozwiązaniem jest kandydatura przewodniczącego partii czyli Grzegorza Napieralskiego - powiedział. Pytany o ewentualne poparcie dla Andrzeja Olechowskiego mówił: - To niemożliwe. On jest z innej bajki. Przez wielu członków SLD jest uważany za założyciela Platformy Obywatelskiej. Więc jeżeli głosować na Olechowskiego, to może lepiej na Tuska lub Komorowskiego - mówił.

Komentował też postępowanie szefa PiS. - Wraca widmo IV RP. Nie ulega wątpliwości , że Jarosław Kaczyński będzie ze smoleńskiej traumy korzystał. Jeśli żegnając swoich kolegów nagminnie mówi o męczeńskiej śmierci, to budzi mój wewnętrzny sprzeciw, bo to nie była męczeńska śmierć. Codziennie na pokłady samolotów wchodzą tysiące ludzi. Co jakiś czas niektórzy giną, ale giną w katastrofie lotniczej, trudnej, tragicznej, często fatalnej. Ale to jest tylko wypadek lotniczy. Męczeńska śmierć jest wtedy, gdy ktoś zakłada możliwość, że umrze składając ofiarę swojego życia w imię określonego celu. Nie przypuszczam, żeby ktokolwiek z pasażerów Tu-154 wchodząc na pokład tego samolotu chciał ponieść męczeńską śmierć. Ale te słowa wskazują kierunek kampanii. Takie niebezpieczeństwo recydywy IV RP istnieje i temu się trzeba przeciwstawić - mówił Miller. Dodał, że Jarosław Kaczyński byłby równie złym prezydentem jak Lech Kaczyński. - Albo nawet gorszym. Byłaby to prezydentura, która na swoim sztandarze wypisałaby słowo zemsta. Zemsta często na oślep. Mam nadzieję, że Polska się uchroni przed taką prezydenturą - powiedział Miller.

DOSTĘP PREMIUM