Wybory 2010. Dorn nie zrezygnował przez Smoleńsk, tylko...

Ludwik Dorn pisze na swoim blogu, że nie zrezygnował z kandydowania w wyborach prezydenckich z powodu katastrofy w Smoleńsku. Powód jest zupełnie inny.

Ludwik Dorn, poseł Polski Plus, który był kandydatem tej partii na prezydenta, przerwał milczenie. - Jeszcze przez jakiś okres, do czasu wystąpienia nowych okoliczności politycznych, nie zamierzałem zabierać publicznie głosu w sprawie mojej rezygnacji z kandydowania na urząd prezydenta RP. Nowe okoliczności jednak wystąpiły i to szybciej niż sądziłem - pisze na swoim blogu .

Te okoliczności, to dwa apele, jakie w ostatnim czasie pojawiły się w mediach. Przedstawiciele prawicy prosili w nich Marka Jurka, żeby zrezygnował z wyborów i przedstawiają mu Ludwika Dorna jako przykład do naśladowania.

- Oświadczam, że jedyną przyczyną mojej rezygnacji była utrata politycznego poparcia dla koncepcji wystawienia przez Polskę Plus własnego kandydata w wyborach prezydenckich wśród praktycznie wszystkich członków najściślejszego kierownictwa mojej partii. To do nich należy kierować wyrazy szacunku lub podziękowania. Ja na nie nie zasługuję - pisze na blogu.

Na końcu wyraża nadzieję, że Marek Jurek, kandydat Prawicy Rzeczypospolitej, zgromadzi 100 tys. podpisów i wystartuje w wyborach. On już mu za to podziękował na Twitterze.

Polecamy: Wybory 2010 dzień po dniu na Facebooku

DOSTĘP PREMIUM