Wybory 2010. Akcja: Podpisujmy różne listy wyborcze. Jesteście za?

- Apeluję o podpisy pod wnioskami o rejestrację kandydatów na prezydenta. Tragedia pod Smoleńskiem sprawia, że po raz pierwszy mamy do czynienia ze skróconą kampanią i nawet najwięksi mogą mieć kłopot z zebraniem 100 tys. podpisów w 10 dni - napisał na blogu dziennikarz Krzysztof Leski. Inni publicyści dołączają do apelu.

Czy warszawiacy podpiszą kilka list wyborczych?

"Nie wiem czy gdzieś w najbliższych dniach natknę się na osoby zbierające podpisy pod kandydaturami na prezydenta Polski. Ale jak spotkam - nie odmówię podpisu, choć dotąd zawsze miałem przed tym opory. Ale że sytuacja się ostatnio pokomplikowała dołączam do grona osób przekonanych, że należy pomóc kandydatom" - pisze na swoim blogu dziennikarz "Gazety Wyborczej" Dominik Uhlig .

'Za" jest także Dominika Wielowieyska z "Gazety".

"Pojawił się pomysł: Niech wszystkie komitety wyborcze zbierają podpisy pod wszystkimi kandydatami, nawet na listach swoich konkurentów. Idea szlachetna, ale może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Oto działacze lokalni jednej partii uznają, że kandydat obozu przeciwnego budzi w nich taką niechęć, że wcale nie będą wystawiać jego list na swoim stoliku. Wpadniemy w pułapkę wzajemnych oskarżeń, kto zbierał podpisy solidarnie, a kto nie. I zamiast zgody narodowej będziemy mieć dodatkową awanturę. Nie stawiajmy więc komitetom takich warunków. Jestem natomiast za tym, aby apelować do wyborców, by składali swoje podpisy pod różnymi kandydaturami. Nasz podpis nie jest bowiem jednoznaczny z tym, że na pewno na tego polityka zagłosujemy. Świadczy tylko o tym, że chcemy, aby ten czy ów mógł wystartować w wyborach - pisze Wielowieyska .

Zbiórka na Pl. Trzech Krzyży?

Do udziału w akcji namawia na swoim blogu dziennikarz Krzysztof Leski . Czy to legalne? Jak najbardziej. Zgodnie z ordynacją obywatel może podpisać listy dowolnej liczby kandydatów. Czy to moralne? Jak najbardziej. Podpis nie musi oznaczać poparcia kandydatury, może być wyrazem poglądu, że kandydat ma prawo startu w wyborach bez względu na to, czy stoi za nim wielotysięczny aparat partyjny, czy tylko grupa entuzjastów. W szczególnych okolicznościach wiosny 2010 przyjmijmy, że podpisujemy listy każdego kandydata, który nie budzi w nas wyraźnej odrazy."

Leski proponuje spotkanie w najbliższy poniedziałek o 18.00 na pl. Trzech Krzyży w Warszawie.

Polecamy: Wybory 2010 dzień po dniu na Facebooku

Podpisujmy wszystkie listy wyborcze - co myślisz o akcji?

DOSTĘP PREMIUM