Wybory 2010. Politolodzy: na Kaczyńskiego zagłosują ludzie konserwatywni, wrażliwi na patos

Jarosław Kaczyński będzie kandydował w czerwcowych wyborach prezydenckich. Politolodzy nie są zdziwieni jego decyzją i podkreślają, że ton kampanii jest w rękach prezesa PiS. - Ważne, co będzie mówił wyborcom i jak dalece powoływał się na tragedię smoleńską w sensie emocjonalnym. I czy będzie potrafił wyciagnąć z tych emocji coś, co dotrze do wyborców, kontynuację polityki, zamierzeń pewnego środowiska - mówił politolog, dr Bartłomiej Biskup.

Dziś po godz. 14 ogłoszono, że Jarosław Kaczyński będzie kandydatem Prawa i Sprawiedliwości. CZYTAJ WIĘCEJ

Decyzja była oczekiwana i zapowiada przez wiele osób. Prezes PiS pogrążony w żałobie trzymał wszystkich w napięciu. Jednak już pracownicy biur poselskich dziś rano podpisy na niego zbierali w miastach>>

Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, nie jest zdziwiony kandydaturą Jarosława Kaczyńskiego: - Od początku było wiadomo, że w grę wchodzą dwa nazwiska - Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry, polityków z pierwszej linii - mówił w rozmowie z Gazeta.pl.

Chwedoruk: Wyborca PiS jest wrażliwy na patos

Zdaniem Chwedoruka może dojść do konsolidacji wyborców Prawa i Sprawiedliwości - To wyborca konserwatywny kulturowo, który jest szczególnie wrażliwy na patos, na symbol, na dramaturgię w polityce. A kampania będzie przesiąknięta patosem jak żadna inna wcześniej - uważa politolog.

Uważa on, że termin drugiej tury wyborów, która przypadnie na początek wakacji i fakt, że wyborcy Platformy są bogatsi i dalej wyjeżdżają, może wpłynąć na wynik wyborów. Druga tura może też zaskoczyć ze względu na to, co zrobią pozostali kandydaci np. z SLD. Mogą oni bać się tego, monopolu Platformy na rządzenie.

Barłomiej Biskup, politolog również z UW, uważa, że część polityków będzie chciała wrócić do kampanii z 2007 roku. Podkreśla, że wszystko jest teraz w rękach Jarosława Kaczyńskiego - Ważne, co będzie mówił wyborcom i jak dalece powoływał się na tragedię smoleńską w sensie emocjonalnym. I czy będzie potrafił wyciągnąć z tych emocji coś, co dotrze do wyborców, kontynuację polityki, zamierzeń pewnego środowiska - mówił Biskup.

Jego zdaniem główni kandydaci nie będą się atakować bezpośrednio. - Widoczne jest, że sztaby i osoby niezwiązane z kandydatem już zaczynają bezceremonialne ataki osobiste - dodał.

"Nie spodziewam się spotów kowbojsko-lodówkowych"

Polecamy: Wybory 2010 dzień po dniu na Facebooku

DOSTĘP PREMIUM