Wybory 2010. Pochwały i dobre rady dla sztabu Kaczyńskiego. Kampania bez kandydata, żeby nie dał się sprowokować

Na razie mamy kampanię prezydencką PiS... bez kandydata. Wczoraj poznaliśmy oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego. - Wszystkie kroki są niemalże perfekcyjne - zachwalał kampanię Marek Magierowski. Łukasz Warzecha proponuje niech Kaczyński jak najrzadziej występuje. Jak tłumaczy: żeby nie dawać "punktów zaczepienia do ataków".

Zamiast wystąpienia - oświadczenie - tak zaczęła się w poniedziałek kampania Jarosława Kaczyńskiego przed wyborami prezydenckimi. Na razie zamiast kandydata w mediach występują tylko jego współpracownicy.

Dotychczasowe działania specjalistów z Prawa i Sprawiedliwości chwali publicysta "Rzeczpospolitej" - Marek Magierowski. - Wszystkie kroki są niemalże perfekcyjne. Począwszy od przetrzymania mediów, które czekały na decyzję Jarosława Kaczyńskiego. Wczoraj właściwie media o niczym innym nie mówiły, Bronisław Komorowski właściwie nie istniał w mediach. I bardzo dobre oświadczenie, co do przecinka jest znakomicie skonstruowane i zredagowane - nie szczędził pochwał w Poranku Radia TOK FM. Ale na chwaleniu Magierowski nie poprzestał. - Oczywiście media nieprzychylne Jarosławowi Kaczyńskiemu już się doszukują różnych sygnałów. A że będzie to kampania oparta na podziale, a że będzie wykorzystywał tragedię w Smoleńsku żeby na niej dopłynąć do prezydentury. Ale mnie to nie dziwi, bo jest wiele mediów, które niczym innym się nie zajmują tylko przekręcaniem słów i wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego - mówił, nie wymieniając tytułów tych mediów, które atakują prezesa PiS.

Kampania bez kandydata?

Prócz pochwał w Poranku Radia TOK FM padły też rady dla autorów kampanii kandydata Prawa i Sprawiedliwości. - Gdybym był strategiem PiS, to naciskałbym żeby Jarosław Kaczyński właściwie w ogóle w tej kampanii się nie pojawiał. Jeżeli pojawiałby się, to tylko na zasadzie składania oświadczeń i może jakiś wizyt, spotkań z ludźmi - ale gdzie media nie mogą zadawać pytań - taki scenariusz dałby Kaczyńskiemu, zdaniem Łukasza Warzechy, dobry wynik wyborczy. Dlaczego zdaniem publicysty "Faktu" kandydata PiS trzeba "odciąć" od pytań dziennikarzy? - Po pierwsze - to by nie dawało przeciwnikom pretekstu i punktów zaczepienia do ataków. A pod drugie, jest niemal pewne że druga strona będzie chciała go wciągnąć w układaną przez siebie narrację o tej katastrofie tzn. Jarosław Kaczyński wykorzystuje tragedię smoleńska, Jarosław Kaczyński snuje teorie spiskowe, Jarosław Kaczyński jest przekonany, że to Rosjanie. A Kaczyński jest człowiekiem temperamentnym i może dać się łatwo ponieść temu temperamentowi - tłumaczył Warzecha.

- To strategia, która ma krótkie nogi - ripostował Maciej Gdula z "Krytyki Politycznej". - Nie głosuje się na kandydata którego nie widać. Który wydaje oświadczenia, który nie spiera się. Ludzie chcą zobaczyć kandydata w akcji. I mam wrażenie że to nastąpi, na razie jest budowanie napięcia - mówił w Poranku Radia TOK FM. Jak więc zdaniem Gduli będzie wyglądała kampania Jarosława Kaczyńskiego? - Będzie oparta na konfrontacji Komorowskiego i Kaczyńskiego. Tematem kampanii będzie katastrofa pod Smoleńskiem. Spór będzie się toczył o to, kto ma prawo do kontynuacji pracy Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński i PiS będą się starali narzucić taką definicję - spieramy się o to, kto był bliżej ofiar, kto ma prawo do prawomocnej żałoby po nich - powiedział.

Kto jest "prawym Polakiem"

"Wszystkich, którzy chcą kontynuować dzieło ofiar smoleńskiej tragedii, którzy chcą by prawa Polska i prawi Polacy - jak pięknie powiedział przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek - na zawsze podnieśli głowy, wzywam do współpracy. Bądźmy razem. Dla Polski. Polska jest najważniejsza". Ten fragment poniedziałkowego oświadczenia Jarosława Kaczyńskiego to, zdaniem Macieja Gduli, " próba przeciągnięcia jak największej liczby osób, które uczestniczyły w żałobie na swoją stronę". - Jeżeli mówi się "prawi Polacy" przyjdźcie do mnie, to znaczy wszyscy którzy nie przyjdą są nieprawi i pójdą do obozu zdrajców - podkreślił publicysta "Krytyki Politycznej".

Z taką opinią zupełnie nie zgadza się Marek Magierowski. - To powiedzenie o "prawych Polakach" doczekało się już większej liczby krytycznych analiz, niż słynne sformułowanie Donalda Tuska o moherowych beretach, które było dużo bardziej skandaliczne. To o czym dziś mówimy nie jest skandalicznie. To co mówił Tusk rzeczywiście dzieliło Polaków. Tusk wskazywał na gorszych Polaków - tutaj tego nie dostrzegam - powiedział.

I tym razem pochwalił współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. - Sformułowanie o "prawych Polakach" jest kierowane do tych wszystkich ludzi, którzy nie wstydzili się - być może po raz pierwszy w życiu - pojawić się na ulicy z biało-czerwoną flagą. Nie wstydzili się założyć koszulki z Lechem Kaczyńskim. Nie wstydzili się mówić o tym, że na niego głosowali, że to był ich prezydent. Sformułowanie o ludziach którzy podnieśli głowy jest uprawnione i całkowicie zrozumiałe w kontekście tego, co widzieliśmy choćby przed Pałacem Prezydenckim.

Magierowski na tym nie poprzestał. Publicysta przedstawił scenariusz kampanii Platformy Obywatelskiej. - Wszyscy chcieliby teraz, żeby Jarosław Kaczyński dał się sprowokować. I wszyscy politycy PO - Niesiołowski, Komorowski i Palikot będą zacierać ręce. Bo będą mieli bardzo wygodny pretekst, żeby robić to, co robili przez kilka ostatnich lat - czyli jeździć walcem po Jarosławie Kaczyńskim - mówił przypominając brutalną kampanie PO przed wyborami parlamentarnymi. - Czyż nie była budowana na ewidentnym i głębokim podziale Polaków na "kaczystów" i wspaniałych liberalnych Europejczyków? Czyż można się spodziewać, że ta kampania będzie równie brutalna ze strony PO - oczywiście że się możemy spodziewać - przewiduje publicysta "Rzeczpospolitej".

Polecamy: Wybory 2010 dzień po dniu na Facebooku

DOSTĘP PREMIUM