Wybory 2010. Kampania wyborcza będzie bez fajerwerków. "Oczekują tego wyborcy"

Bez większego rozmachu i dużych konwencji wyborczych, a jedynie z plakatami, spotami telewizyjnymi i stronami internetowymi. Tak będzie przebiegać najkrótsza kampania prezydencka w Polsce. Politycy dodatkowo obiecują, że o głosy powalczą bez zbędnego zacięcia, a jeśli dojdzie do sporów to tylko merytorycznych.

Niemal wszystkie partie przyznają: na organizację dużej kampanii wyborczej nie ma już czasu. Tym bardziej, że partyjni sztabowcy muszą od początku obmyślać wyborcze strategie. Bronisław Komorowski nie zdążył nawet jeszcze powołać swojego oficjalnego sztabu wyborczego. - Nie wiem, czy w ogóle on będzie. Być może dostanie tylko parę osób do pomocy w prowadzeniu kampanii - mówi nam Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący PO.

Politycy obiecują: kampania będzie bez agresji i przyzwoita

Kampania prezydencka - prognozy polityków

Dużych wydarzeń, jak np. konwencja wyborcza, na razie nikt nie planuje. Kampanijny kalendarz w każdej partii jest niemal identyczny: w połowie maja na ulicach pojawią się pierwsze bilboardy, a reklamy telewizyjne i spoty radiowe dopiero na finiszu kampanii, w czerwcu.

- Nie będzie to kampania agresywna. Tym razem jest inna atmosfera. Takich fajerwerków jak na poprzedniej nie będzie. Tego oczekują wyborcy - zapewnia Mariusz Kamiński z PiS. Podobnie Platforma obiecuje, że walczyć o głosy wyborców będzie argumentami merytorycznymi. - Kampania polega przecież na tym, aby przedstawiać programy wyborcze i pan marszałek będzie to robił w sposób przyzwoity. To oczywiście ze względu na sytuację, z którą mamy do czynienia - mówi poseł Waldy Dzikowski.

W te zapewnienia nie wierzy jednak były premier Leszek Miller, który uważa, że kampania wyborcza będzie "brutalna i oparta tylko na emocjach". - Jeśli ktoś mówi, że pojawią kwestie merytoryczne to chyba tylko przy okazji - zauważa.

Kandydaci zaczęli walczyć o głosy w internecie i na spotkaniach wyborczych

Na razie ruszyła kampania prezydencka w internecie. I rzeczywiście agresji, a nawet odniesień do politycznych konkurentów w niej nie ma. Niemal każdy kandydat ma już stronę internetową. Jako jeden z ostatnich dziś uruchomił ją Grzegorz Napieralski. Kandydaci liczą też na poparcie dzięki obecności na portalach społecznościowych, a niektórzy - jak szef SLD i Andrzej Olechowski - głosy chcą zdobyć prowadząc mikroblogi, np. na Twitterze. Swój profil na Facebooku ma też Jarosław Kaczyński, ale jak twierdzą współpracownicy byłego premiera jest to jedynie "inicjatywa sympatyków partii".

Kampania ma przebiegać także tradycyjnie pod znakiem spotkań z wyborcami. Jako pierwszy polskie miasta jako kandydat na prezydenta postanowił odwiedzać Andrzej Olechowski. - My przede wszystkim stawiamy na kontakt bezpośredni. Jest najbardziej skuteczny - twierdzi Robert Smoleń, który odpowiada za kampanię wyborczą Olechowskiego.

Polecamy: Wybory 2010 dzień po dniu na Facebooku

DOSTĘP PREMIUM