Niesiołowski: Marszałek Komorowski powinien podpisać ustawę o IPN

Bronisław Komorowski spotka się dziś po południu z Kolegium IPN. Tematem będzie - oczywiście - nowelizacja ustawy o Instytucie, która czeka na decyzje marszałka. Stefan Niesiołowski wie, co powinien zrobić marszałek: podpisać nowelizację. Polityk PO zapewnia też, że ani on ani Palikot nie mają zakazu występowania w mediach.

- Można się spotkać i posłuchać, co ma kolegium do powiedzenia, ale kolegium IPN zachowało się bardzo nieładnie: wyrzuciło prof. Chojnowskiego i powołało panią Fedyszak-Radziejowską osobę o znanych poglądach - i rozpoczęło działania dosyć prowokacyjne wobec marszałka Komorowskiego. Ale marszałek jest osobą o anielskim usposobieniu i nie reaguje, chce się spotkać - co o nim świadczy bardzo dobrze, bo warto wysłuchać drugiej strony. Ale ja bym podpisał - odpowiadał na pytanie o losy nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej Stefan Niesiołowski.

Do zapowiadanego od kilkunastu dni spotkania członków kolegium z wykonującym obowiązki prezydenta Komorowskim dojdzie dziś po południu. Przed tygodniem - nie czekając na rozmowę z marszałkiem - kolegium swojego szefa prof. Andrzeja Chojnowskiego i na jego miejsce wybrało kojarzoną z PiS dr Barbarę Fedyszak Radziejowską.

Na podjęcie decyzji w sprawie nowych przepisów dotyczących IPN Bronisław Komorowski ma czas do piątku 30 kwietnia.

Według informacji dziennika "Polska The Times" marszałek chce ustawę podpisać i skierować do TK część jej przepisów.

Taki plan nie podoba się Stefanowi Niesiołowskiemu. - Ja się z takim poglądem nie zgadzam, ale marszałek pełni obowiązki prezydenta i robi co chce. Moim zdaniem to niepotrzebnie skomplikuje i przedłuży sprawę - ocenił w Poranku Radia TOK FM. Wicemarszałek Niesiołowski przypomniał, że jak najszybciej Sejm chce przeprowadzić kolejną nowelizację przepisów o Instytucie Pamięci Narodowej. Chodzi o to, że ustawa nie przewiduje możliwości śmierci prezesa IPN.

"Cały czas jestem powściągliwy"

Kampania prezydencka ruszyła, a politycy jak mantrę powtarzają, że będzie ona wyjątkowo spokojna. Grzegorz Schetyna zaapelował do polityków PO o powściągliwość. - Cały czas jestem powściągliwy. Nie znam ani jednego przypadku, żeby coś powiedział czy uczynił - co by naruszało tę zasadę. Ma rację pan przewodniczący Schetyna żeby się nie dać sprowokować. Myślę, że Platforma się nie daje sprowokować - komentował apel szefa klubu parlamentarnego Niesiołowski. Podkreślił, że nikt w partii nie zakazuje wystąpień publicznych politykom, nawet tym słynącym z najbardziej kontrowersyjnych wypowiedzi. - W moim przypadku takie brednie niektórzy pisali np. pan Pietrzak, trochę wyblakła gwiazda polskich mediów. On napisał, że jestem w areszcie domowym. To kompletne brednie, codziennie byłem w mediach - mówił w Poranku Radia TOK FM.

Zakazy nie dotyczą też Janusza Palikota, który od czasu katastrofy pod Smoleńskiem, jest nieobecny w mediach. - Nie chcę mówić za pana Palikota. Rzeczywiście nie widzę go w mediach. Myślę, że to jego dobrowolna decyzja, ze względu na żałobę podjął tak decyzję - powiedział wicemarszałek Sejmu z Platformy Obywatelskiej.

Oczywiście Niesiołowski nie byłby sobą, gdyby od razu nie wskazał tych którzy chcą sprowokować polityków PO. I wymienia nazwisko Jarosława Kaczyńskiego. - To są zaczepki. To są bardzo szokujące wypowiedzi, jak ta na przykład, że przejmuje testament wszystkich ofiar katastrofy. Na jakiej podstawie pan Kaczyński przejmuje dziedzictwo czy zadanie, nie pamięta słowa wszystkich ofiar np. Arkadiusza Rybickiego? - pytał wicemarszałek Sejmu.

Słowa, które tak zbulwersowały Stefana Niesiołowskiego padły w opublikowanym w poniedziałek oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego . "Tragicznie przerwane życie Prezydenta RP, śmierć elity patriotycznej Polski, oznacza dla nas jedno: musimy dokończyć Ich misję. Jesteśmy Im to winni, jesteśmy to winni naszej Ojczyźnie. Choć pogrążeni w bólu i żałobie, związani wieczną pamięcią o stracie, mamy obowiązek wypełnić Ich testament." - napisał prezes PiS w oświadczeniu.

DOSTĘP PREMIUM