Kempa o filmie Pospieszalskiego: "Nie możemy Polakom odmówić prawa do pytania"

- PiS już był poddawany tego typu oskarżeniom - mówiła w Poranku Radia TOK FM Beata Kempa, PiS. - Czy odmówimy Polakom prawa do pytania? Nie możemy tego zrobić - dodała.

Chodziło o film Jana Pospieszalskiego i Ewy Stankiewicz ''Solidarni 2010'' . Nadany przedwczoraj w prime-time w TVP1 film cytował, bez słowa komentarza ze strony kogokolwiek, przechodniów atakujących rząd, Rosjan i "Gazetę Wyborczą". - Moim zdaniem był to zamach. Zabito prezydenta i elitę kraju - mówił jeden z kilkudziesięciu przechodniów cytowanych w programie.

Dominika Wielowieyska pytała Beatę Kempę, czy film jej nie zbulwersował. - Nie, dlatego, że nie mówili tego publicyści, nie mówili dziennikarze, politycy. To mówili Polacy - odpowiadała posłanka PiS i przekonywała: - To są ich pytania, to są ich domysły, oni mówią tak jak potrafią, ja wśród tych ludzi byłam i ci ludzie stawiali dokładnie takie same pytania i tezy, i kierowali je pod moim adresem. To po prostu jest autentyczne i w tej sytuacji ja jestem daleko od komentowania wypowiedzi Polaków.

- Chciałabym, żebyśmy stanęli na wysokości zadania, przede wszystkim rządzący, bo władza to nie tylko zaszczyty, to przede wszystkim odpowiedzialność. Dzisiaj rządzący są w bardzo trudnej sytuacji, nie potępiam ich i nie atakuję, ale oczekuję od władzy odpowiedzi na pytania, które stawiają Polacy, tak jak potrafią je stawiać - podkreślała Kempa w TOK FM. - Być może one przybierają formę tez, ale tak je artykułują, a my musimy bardzo mocno w ten głos się wsłuchać, bo zadaniem władzy czy na pozycji sprawującej czy opozycji, jest służyć - mówiła posłanka PiS.

- Gdyby TVP wyemitowała film, w którym widzowie mówią, że Jarosław Kaczyński ma krew na rękach, nie protestowałaby pani? - pytała swojego gościa Dominika Wielowieyska. - Nawet na sali sejmowej wielokrotnie oskarżano czy Jarosława Kaczyńskiego, czy Zbigniewa Ziobrę, czy mnie. Padały tego typu stwierdzenia - odpowiadała Kempa. Dominika Wielowieyska kontrowała: - Ale miała prawo pani odpowiedzieć na te zarzuty, a tu nikt nie miał takiej możliwości.

- Dzisiaj może na te kwestie odpowiedzieć rząd, ja nie widzę nic na przeszkodzie, ma do tego instrumenty. Być może jeszcze jest za wcześnie, trzeba poczekać na ustalenia, a czas na oceny przyjdzie później - mówiła Beata Kempa.

Dlaczego posłanka nie chce wezwać do opamiętania, żeby nie opowiadać rzeczy, które nie mają oparcia w faktach? - Myślę, że przyjdzie czas na bardzo poważną dyskusję na ten temat, co w tej chwili się dzieje. Natomiast jeśli można do czegokolwiek wezwać, to żeby nie zamykać ust Polakom, mają do tego prawo - podkreślała Kempa na antenie TOK FM.

Cała rozmowa z Beatą Kępą - cz. 1 , cz. 2

DOSTĘP PREMIUM