"Zła polityka w wojsku doprowadziła do tragedii" - Janusz Zemke w TOK FM

Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej, mówił w Poranku Radia TOK FM o błędnej polityce kadrowej na najwyższych stanowiskach Wojska Polskiego, która jego zdaniem mogła być jedną z przyczyn katastrofy z 10 kwietnia.

- W ostatnim czasie wszyscy piloci latali mało z bardzo różnych powodów, między innymi w związku z silnymi cięciami finansów na polskie wojsko - tłumaczył Zemke. - Prawdą jest też, że w ostatnim czasie dochodziło do bardzo szybkich zmian kadrowych w wojsku, a w lotnictwie szczególnie, gdzie kadrę, która miała większe doświadczenie, żegnano i to hurtowo - mówił poranny gość TOK FM. - Na mnie silne wrażenie zrobiła rozmowa, którą przeprowadziłem dwa tygodnie temu z trzema pilotami pułku specjalnego - opowiadał Janusz Zemke. - Zadałem pytanie ilu ich teraz jest? W odpowiedzi usłyszałem, że nieco ponad sześćdziesięciu. Pamiętam jak w 2005r. pilotów było ponad stu. To oznacza nie tylko, że odeszło czterdziestu pilotów, lecz znacznie więcej, bo do tego pułku doszli także nowi. Jak się w ciągu kilku lat zmienia 70% takiej jednostki, pilotów, których się szkoli latami, to potem są kłopoty.

- Bardzo się w wojsku mszczą różne awanse na skróty, bardzo się w wojsku mści permanentna wymiana kadr, która miała miejsce w ostatnim czasie - podkreślał w TOK FM Janusz Zemke. - Nazwisk nie wymienię, bo nie ma już niektórych wśród żywych - dodał Zemke. Czy można coś zrobić, aby poprawić sytuację w wojsku? - Należy zacząć od uspokojenia sytuacji kadrowej na najwyższych stanowiskach, bo nie chciałbym żeby powtarzały się sytuacje z ostatnich lat, że ktoś z pułkownika w trzy lata dochodził do generała broni, to się często źle kończy - odpowiadał eurodeputowny SLD.

Katastrofa w Smoleńsku skłoni do zmian najwyższe dowództwa na całym świecie

Igor Janke pytał swojego gościa o spór pomiędzy kancelarią prezydenta a MON, dotyczący tego kto zdecydował o takim składzie delegacji w samolocie lecącym do Katynia. - Czy jest wina po którejś ze stron, czy winny brak procedur? - Byłbym ostrożny, żeby mówić, że ktoś ponosi bezpośrednią winę, natomiast na pewno nie ma procedur i na pewno nie było dobrego współdziałania między kancelarią prezydenta a MON - odpowiadał Janusz Zemke. - Wygląda na to, że minister Klich został poinformowany kogo prezydent zaprosił do swojej delegacji. Przy stanie stosunków między rządem a prezydentem minister nie może oczywiście powiedzieć "nie" i teraz mamy tego konsekwencje - tłumaczył Zemke. - Czy nie powinno być tak, że ze strony kancelarii prezydenta takie zaproszenie do jednego samolotu nie powinno być wystosowane, a jeśli już było wystosowane, to minister nie powinien wyrazić na to zgodny? - dopytywał Igor Janke. - Zabrakło wyobraźni wszystkim, którzy organizowali ten wyjazd i tym, którzy decyzję podejmowali, więc gdybym miał o czymś mówić, to bardziej o braku wyobraźni i rozsądku - odpowiadał europoseł SLD.

- Nie ma odpowiednich procedur, bo ciągle zdarzają się rzeczy, których sobie nie wyobrażaliśmy - mówił Janusz Zemke. - Podobnych procedur nie ma także np. w kwaterze głównej NATO - dodał. - Sam nie raz byłem świadkiem jak na jednym pokładzie samolotu znajdowali się najwyżsi wojskowi NATO, to co się stało spowoduje nie tylko zmiany w Polsce, ale też inne państwa skłoni do korekty reguł - przekonywał były wiceszef MON. - Zastanawiałem się kiedy była podobna katastrofa na świecie. Taka miała miejsce w latach 80' w Pakistanie, ale tam na pokładzie samolotu był zamach. Potem to się nie zdarzyło w żadnym państwie świata.

DOSTĘP PREMIUM