Tusk: Nie mogę i nie chcę wpływać na śledztwo

- Ja nie mam na śledztwo żadnego wpływu i nie chcę mieć. Bo dziś powiem: proszę robić codziennie konferencję prasową, jutro: pokażcie materiały, a pojutrze: zmieńcie kierunek śledztwa - mówi premier Donald Tusk ?Gazecie Wyborczej?. Cały wywiad z premierem ukaże się w poniedziałek.

Premier odnosi się do zarzutów polityków PiS, którzy mają pretensje m.in. o to, że nie Polska nie starała się przejąć od Rosjan śledztwa ws. katastrofy. W takim tonie wypowiedział się np. Paweł Kowal w czwartkowej "Kropce nad i". - Domaganie się, by Polska przejęła od Rosji śledztwo w sprawie smoleńskiej katastrofy, opiera się na insynuacjach, co w propagandzie PiS przekłada się od razu na oskarżenie - tak premier odpowiada na te oskarżenia.

Politycy PiS niejednokrotnie zarzucali też premierow , że za mało angażuje się w śledztwo, m.in. za mało informuje opinię publiczną, za mało naciska na Rosjan, a nawet - że to prokuratorzy, nie on, odsłuchali zapisy czarnych skrzynek. Tusk odpowiada jednoznacznie: nie chce mieć wpływu na śledztwo, bo do jego prowadzenia powołani sa prokuratorzy, a angażując się mógłby ograniczyć ich niezależność.

- Będziemy cierpliwie tłumaczyć, że śledztwo prowadzi niezależna od rządu polska prokuratura. To ona rozstrzygnie o odpowiedzialności. Rosjanie od pierwszych godzin zapewnili jej dostęp do wszystkich materiałów, jakich sobie życzy. Na czele prokuratury stoi niezależny prokurator generalny wybrany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego - powiada "Gazecie Wyborczej" Tusk.

- Niezależność prokuratury polega też na tym, że czasem robi rzeczy, które mi nie odpowiadają - przypomina Tusk w wywiadzie, którego całość ukaże się w poniedziałkowej "Gazecie".

DOSTĘP PREMIUM