Wybory 2010. Gdzie debata o najważniejszych problemach Polski? - pytają ekonomistki

Zamiast dyskusji o problemach kraju i wizji prezydentury - epatowanie emocjami i symbolami narodowymi. Jak mówiły w Obserwatorze wyborczym TOK FM ekonomistki prof. Irena Wóycicka i Katarzyna Duczkowska-Małysz w obecnej kampanii brakuje rozmowy o sytuacji wsi, równouprawnieniu czy modernizacji kraju.

Prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz z przyznała w Obserwatorze wyborczym TOK FM, że "tego co się dzieje nie traktuje jako kampanii". - To wstęp do kampanii, to co się dzieje w ogóle nie wygląda jak kampania - stwierdziła. Jak mówiła "czasu jest mało i dobrze byłoby, żeby problemy którymi prezydent będzie się zajmował zostały pokazane". I choć jak podkreślała prezydent ma znacznie mniej kompetencji - na przykład w dziedzinie gospodarki, ale jego roli nie można niedoceniać. - Prezydent ma bardzo ważny argument: może wetować ustawy. Dobrze więc, żeby miał dobrych doradców i żeby orientował się, którą ustawę wetować - a którą nie, bo wetując może po prostu wstrzymać mechanizm reform - mówiła.

Zdaniem prof. Ireny Wóycickiej, z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, obecna kampania "jest zanurzona w emocjach i przede wszystkim zanurzona w przeszłości". Kandydaci - według ekonomistki - używają bardzo kontrowersyjnego języka. - Moim zdaniem jest od trudny do przyjęcia przez polskich obywateli. Zmusza do konfrontacji. To dla mnie język "dmowszczyzny" - oceniła.

Długa lista ważnych - nieobecnych w kampanii - tematów

Rozmowy o jakich tematach chciałyby słyszeć ekonomistki? Wymieniły, między innymi, kwestie związane z niedokończoną reformą emerytalną, problem ubóstwa wśród dzieci i sytuację na polskiej wsi.

Jak podkreśliła prof. Wóycicka, która w przeszłości pełniła funkcję wiceministra pracy i polityki socjalnej, wiele problemów dotyczących polityki społecznej "W Polsce po prostu wyleciało poza margines, one w ogóle nie funkcjonują". - Chciałabym wiedzieć, czy dla kandydatów ważny jest problem ubóstwa wśród dzieci. Polska zajmuje "zaszczytne "wysokie pozycje w statystykach UE - mówiła.

Innym nieobecnymi w trwającej kampanii tematami są sprawy związane problematyką antydyskryminacyjną. - Polska po prostu nie wprowadza przepisów unijnego prawa antydyskryminacyjnego. Można więc rozumieć, że to nie jest ważne dla Polski - powiedziała prof. Wóycicka. - Politycy ciągle mówią: polscy obywatele, Polak, polskie społeczeństwo. A w Polsce są mieszkają też ci, którzy mają inną narodowość. Przez takie zawężanie i mówienie "prezydent Polaków" obrażamy innych. My mamy podejście dyskryminujące - dodała prof. Duczkowska-Małysz.

"Ile można zrobić kogutków z gliny?"

Choć znaczna część Polaków mieszka na wsi - w kampanii nieobecne są tematy związane z rolnictwem. - Polska wieś musi odpowiadać za swoje źródła dochodów. Mamy ok.1,5 mln gospodarstw rolnych i tylko 300 tys. produkuje na rynek - przypomniała prof. Duczkowska-Małysz. - Skoro więc większość nie może żyć z rolnictwa, to trzeba im stworzyć możliwości. Przygotować mentalnie, umożliwić zdobycie wykształcenia i umiejętności. Proszę pamiętać, że to w większości ludzie gorzej wykształceni, nie potrafiący posługiwać się. Oni na rynku pracy mają do zaoferowania tylko ręce, rzadko głowę, i nie są to ręce Picassa. Ile można zrobić kogutków z gliny? Nie wiem dlaczego Polska wcale nie zawraca sobie tym głowy? - pytała ekonomistka, była sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Mówiąc o polskiej wsi trzeba - zdaniem prof. Ireny Wóycickiej - pytać polityków o to, czy nasz kraj nadal ma zamiar bronić w UE dopłat bezpośrednich, "które konserwują obecny układ - i wydaje się nam, że to łagodzi problemy społeczne", czy też "chcemy razem z Unią zmodernizować politykę rolną tak żeby wieś mogła się rozwijać".

DOSTĘP PREMIUM