Lobbyści pod kontrolą CBA. Pitera porządkuje lobbing

Centralne Biuro Antykorupcyjne będzie rejestrować i monitorować wszystkich lobbystów. A stowarzyszenia i organizacje pozarządowe nie będą mogły uczestniczyć w pracach komisji sejmowych, jeśli nie zarejestrują się jako lobbyści zawodowi.

Takie kontrowersyjne rozwiązania Julia Pitera, minister do walki z korupcją umieściła w projekcie założeń do ustawy lobbingowej - dowiedział się reporter TOK FM.

- Obecną ustawę nazywam parawanową, bo pozwala lobbystom na pewnego rodzaju kamuflaż w tym, co robią. Ale już tak nie będzie - zapowiada w rozmowie z nami minister Pitera. Jednocześnie przyznaje: - Zdaję sobie sprawę, że to co proponuję jest kontrowersyjne. Musimy jednak podjąć takie kroki, aby wyeliminować nielegalnych lobbystów i aby tworzenie prawa w Polsce było przejrzyste - przekonuje.

Lobbing pod kontrolą CBA i tylko jawny

Pitera proponuje, aby w pracach nad tworzeniem ustaw w sejmowych komisjach i podkomisjach mogli uczestniczyć tylko lobbyści zawodowi. Tych w Sejmie jest obecnie zarejestrowanych 13 (wg rejestru MSWiA wszystkich jest 165), a organizacji czy stowarzyszeń, które biorą udział w posiedzeniach komisji nikt nie liczy. - A często są to przecież organizacje reprezentujące interesy konkretnych firm - zauważa Julia Pitera.

Tym sposobem chce, aby organizacje, które chcą nadal uczestniczyć w sejmowych pracach rejestrowali się jako lobbyści zawodowi. Bo działalność tych ostatnich będzie bardziej przejrzysta i lepiej kontrolowana. W jaki sposób?

Ich rejestr, a także kontrolę nad nimi sprawować będzie już nie MSWiA, ale Centralne Biuro Antykorupcyjne. Do CBA raz w roku lobbyści zawodowi będą musieli składać roczne sprawozdania - w nich informacje o tym z kim się spotykali, a także w jakim celu i na rzecz kogo lobbowali. Biuro będzie też bacznie przyglądać się stowarzyszeniom i organizacjom pozarządowym (czyli tzw. lobbystom niezawodowym), które będą mogły lobbować jedynie gdy nad daną ustawą pracuje rząd, czy nie wykorzystują tego prawa zbyt często.

Cały proces ustawodawczy związany z lobbingiem ma być też w pełni jawny. Spotkanie ministra czy innego urzędnika z lobbystą odbywać się będzie mogło tylko w urzędzie. Po rozmowie będzie musiała być sporządzana notatka, którą dostanie nie tylko CBA, ale i będzie umieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej. W tym samym miejscu pojawią się roczne jawne raporty z realizowania ustawy lobbingowej w danym urzędzie. Co ważne - Julia Pitera chce też zakazać prowadzenia lobbingu, gdy projekt znajduje się w Rządowym Centrum Legislacyjnym. Ma to uchronić przed powtórką sytuacji z tzw. afery Rywina, kiedy z ustawy medialnej usunięto słowa "lub czasopisma".

Projekt Pitery dzieli ekspertów: "jest zbyt kontrowersyjny", "nic nie zmieni"

Pani minister zapewnia, że tworząc projekt wzorowała się na skutecznych rozwiązaniach zastosowanych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Jednak takie rozwiązania budzą już protesty. - Dla mnie są zbyt kontrowersyjne i idące wbrew deklaracjom, które złożono na początku. Z jednej strony mówi się o tym, że lobbing jest pożądany byle był jawny, a z drugiej strony jeśli zakazuje się organizacjom, w tym przecież związkom zawodowym i pracodawcom uczestnictwa w komisji to gdzie mają oni przekazywać swoje uwagi - komentuje Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego, której pokazaliśmy projekt.

Również lobbyści są przeciwni takim zapisom. - To nic nie zmieni. Wszyscy nadal będą to obchodzić, jak teraz to robią - twierdzi w rozmowie z TOK FM Witold Michałek ze Stowarzyszenia Profesjonalnych Lobbystów. - Lobbing to jest więcej czynności niż wystawianie człowieka na komisji, poza nią można o wiele więcej zrobić. Na posiedzeniach komisji nikt kto wychodzi z jakimiś racjonalnymi argumentami merytorycznymi nie jest słuchany - dodaje. Jego zdaniem rejestr lobbystów prowadzony w CBA oznacza tylko to, że projekt idzie w kierunku "absurdalnie represyjnym".

Jednak Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" uważa, że wszelkie uwagi do projektów ustaw organizacji i stowarzyszeń wcale nie muszą być składane na posiedzeniach komisji, a np. na tzw. wysłuchaniach publicznych. Teraz w Sejmie organizowane są bardzo rzadko. - Po takim wysłuchaniu posłowie mogliby spokojnie pracować nad projektem, bez uczestnictwa innych stron - zauważa Mordasewicz.

DOSTĘP PREMIUM