Wybory 2010. Palikot: PO potrzebuje dużej inicjatywy, żeby wyjść z defensywy

- Musimy w najbliższych dniach wyjść z dużą inicjatywą polityczną, która pozwoli nam wyjść z defensywy - mówił w Radiu TOK FM poseł PO Janusz Palikot. - Przebiliśmy się z pierwszymi komunikatami, ale to wciąż jest zerowanie tego co nastąpiło w wyniku żałoby. Teraz jest czas, zanim Jarosław Kaczyński wystąpi z jakąś inicjatywą, byśmy my z nią wystąpili - dodał.

Jego zdaniem inicjatywa powinna dać odpowiedź na pytanie "jaka będzie prezydentura Bronisława Komorowskiego". - To musi być coś nowego. Wiem, że prace nad takim projektem trwają. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach wszyscy się z nim zapoznają - mówił Palikot.

Poseł PO odniósł się też do niedzielnej prezentacji Komitetu Honorowego Bronisława Komorowskiego, w czasie której Andrzej Wajda powiedział, że obecna kampania wyborcza to "wojna domowa" i "wojna o wszystko", a Władysław Bartoszewski mówił o jednym z kandydatów jako o człowieku, który "ma doświadczenie w hodowli zwierząt futerkowych, a nie ma doświadczeń ojcowskich". Według dziennika "Polska The Times" premier był zszokowany formą prezentacji. - To kompletna porażka, katastrofa, na dodatek na własne życzenie i bez sensu - miał powiedzieć po prezentacji Tusk.

- PiS-owi udało się uzyskać cel prowokacji, że ludzie w komitecie wystąpili w nadmiernie ekspresywnym językiem - mówił w TOF FM Palikot. - To w utrzymującej się atmosferze jest melodia korzystna dla Prawa i Sprawiedliwości. Być może bardziej powściągliwy język byłby bardziej znaczący. Ale większość polskiej elity jest przy Bronisławie Komorowskim. Jest tam Wisława Szymborska, Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Kora Jackowska, Mariusz Treliński, Henryk Wujec. Są ludzie z różnych środowisk. Mówienie o całkowitej porażce byłoby grubą przesadą, aczkolwiek bardziej stonowany charakter wypowiedzi byłby lepszy - komentował Palikot.

Zdaniem Palikota w Polsce po katastrofie smoleńskiej nastąpiła "pewna przesada". - Wszystko zrobiło się trochę sztuczne. Okazało się, że nie można prowadzić debaty, że nie można twardo mówić o konkurencie, że wszyscy musimy się udać na pogrzeb czy na Wawel do Lecha Kaczyńskiego - mówił poseł PO. - Powstała atmosfera egzaltacji, w której nie ma debaty, nie ma jednego kandydata, który się ukrywa. Czas to zmienić. Czas sprawić, by Jarosław Kaczyński stanął do debaty, tak jak ja stanąłem. Zniosę różne ciosy. To samo musi przejść Jarosław Kaczyński, żebyśmy zobaczyli, czy dokonała się w nim choć mała zmiana.

Czy Jarosław Kaczyński przeszedł "przemianę"? - Pewien sceptycyzm część osób ma. Ja też mam. Trudno mi uwierzyć, że człowiek, który w 2005 roku rozpoczął dewastację polskiej polityki, nie ma już nic wspólnego z tamtym Jarosławem Kaczyńskim. Ale może pewna zmiana wymuszona przez okoliczności nastąpiła - mówił.

DOSTĘP PREMIUM