Konstytucjonalista: Stan nadzwyczajny w jednej gminie i wybory będą przesunięte

Nie mam najmniejszych obaw - w naszym kraju nie będzie stanu klęski żywiołowej - mówi konstytucjonalista prof. Marek Chmaj. W mediach pojawiają się spekulacje, że wybory prezydenckie mogłyby zostać przełożone ze względu na stan nadzwyczajny.

Południowa Polska wciąż walczy z wielką wodą. Po intensywnych i trwających wciąż opadach deszczu, stany alarmowe i ostrzegawcze na większości rzek głównie w Małopolsce zostały przekroczone.W wielu rejonach podtopione zostały domy, piwnice, garaże, a także wiele dróg i mostów. Konieczna była ewakuacja. Bardzo trudna sytuacja jest także na Śląsku, Podkarpaciu i w województwie świętokrzyskim.

Podobnie było w 1997 roku

- Biorąc pod uwagę najnowszą historię Polski, nie sądzę, aby zarządzono stan nadzwyczajny - mówi Chmaj - Należy bowiem przypomnieć chociażby 1997 rok i katastrofalną powódź, kiedy w niektórych miejscach woda utrzymywała się nawet 2-3 miesiące. Podobnie jak teraz, i wtedy mieliśmy rok z wyborami, ale do Sejmu. - SLD i PSL miały stracić władzę, ale - jak wyjaśnia konstytucjonalista - prezydent Aleksander Kwaśniewski, który mógł zarządzić stan klęski żywiołowej , nie zrobił tego. Obawiał się zarzutów politycznych.

Gdyby, mimo wszystko, rząd zdecydował się na taki ruch, wówczas bardzo dużo by się działo, a w kalendarzu wyborczym doszłoby do zawirowań.

Art 228 pkt. 7 Konstytucji mówi wprost: "W czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu. Wybory do organów samorządu terytorialnego są możliwe tylko tam, gdzie nie został wprowadzony stan nadzwyczajny".

Decyzja o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego może zapaść w każdej chwili

- W związku z tym należałoby jeszcze raz zarządzić wybory prezydenckie - mówi prof. Marek Chmaj - Wtedy prawie na pewno odbyłyby się one jesienią, a my od początku musielibyśmy przeżywać przyjemności kampanii wyborczej.

Decyzja o wprowadzeniu w kraju stanu nadzwyczajnego może zapaść w każdej chwili, nawet dzień przed pierwszą czy drugą turą wyborów prezydenckich. I wtedy także nie mogłyby się one odbyć w terminie ogłoszonym przez Marszałka Sejmu. Taka decyzja, w ocenie konstytucjonalisty, byłaby jednak bardzo daleko idąca i na pewno spotkałaby się z wielką krytyką.

Wystarczy jedna gmina...

Stan klęski żywiołowej wcale nie musi zostać wprowadzony w całej Polsce. - Nasza Konstytucja ma pewną lukę, nie rozgranicza bowiem całego terytorium kraju i jego części - mówi Chmaj - Nawet więc wprowadzenie stanu nadzwyczajnego tylko w jednej gminie powoduje, że wybory prezydenckie nie mogłyby się odbyć 20 czerwca.

Tymczasem Premier Donald Tusk zapowiada, że takie decyzje będzie podejmował bardzo ostrożnie. - Zrobimy wszystko, co możliwe, aby nie wprowadzać tego stanu. Ale jeżeli okaże się to niezbędne, by ratować ludzki dobytek, nie będę się wahał. Na razie jednak nie widzę takiej bezpośredniej potrzeby, choć sytuację analizujemy od samego rana - mówił.

DOSTĘP PREMIUM