Wybory 2010. Opozycja: nie ma potrzeby wprowadzenia stanu klęski żywiołowej

W przypadku wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, wybory zostałyby przełożone o trzy miesiące. Opozycja twierdzi, że na razie nie ma takiej potrzeby.

Ewentualne ogłoszenie stanu klęski żywiołowej może opóźnić wybory prezydenckie o trzy miesiące. O tym, że w czasie stanu nadzwyczajnego lub w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie mogą zostać przeprowadzone wybory prezydenta, parlamentarne oraz samorządowe, mówi konstytucja.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Dera tłumaczy, że w przypadku ogłoszenia stanu klęski zapisy ustawy zasadniczej są jednoznaczne. Dodaje, że przepisy te zostały uchwalone dlatego, by dać ludziom czas na powrót do normalnego życia po stanie nadzwyczajnym. Jednak Prawo i Sprawiedliwość dodaje, że na razie wprowadzenie stanu klęski żywiołowej nie jest konieczne. Niezbędne są za to działania odpowiednich służb.

Podobnego zdania jest Lewica. Poseł Marek Wikiński wyjaśnia, że nie ma potrzeby stosowania nadzwyczjanych środków, a tym samym nie ma przesłanek, aby korzystać z dotyczących ich zapisów konstytucji. Poseł przypomina, że w 1997 roku, gdy była powódź stulecia, Sojuszowi Lewicy Demokratycznej nawet przez myśl nie przeszło, by wydłużać kadencję Sejmu i Senatu.

Pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski powiedział, że nie bierze pod uwagę przesunięcia terminu wyborów w związku z powodzią. Dodał, że jeśli trzeba będzie wprowadzić stan wyjątkowy, to będzie on obowiązywał tylko na części terytorium Polski. Jednak w myśl konstytucji, ogłoszenie stanu wyjątkowego nawet w części kraju będzie oznaczało, że przeprowadzenie wyborów prezydenckich powinno zostać przesunięte o 90 dni, od momentu jego zakończenia.

DOSTĘP PREMIUM