Sikorski: Gen. Błasik w kabinie - ?klasyczne, niebezpieczne zachowanie"

- Jak ktoś stoi za nami, gdy piszemy na komputerze, to może nas to rozpraszać, może być formą odwrócenia naszej uwagi czy wywoływania stresu. Wydaje mi się, że niestety tak mogło być - tak minister Radosław Sikorski odpowiadał na pytanie o obecność gen. Błasika w kabinie pilotów TU-154. - W najbliższych dniach otrzymamy stenogramy i kopie zapisów z czarnych skrzynek - zapowiedział.

Komentując obecność dowódcy sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika w kabinie prezydenckiego tupolewa Radosław Sikorski powoływał się na badania przeprowadzone w Korei Południowej. - Kiedyś badano, dlaczego koreańskie linie miały zbyt dużą tak wiele wypadków. Okazało się, że jest zbyt hierarchiczny stosunek między kapitanem a podwładnymi. Tak więc wszelkie tego typu zachowania, które utrudniają przepływ informacji do kapitana, czy utrudniają mu podjęcie racjonalnej decyzji zmieniają mapę ryzyka - mówił w Poranku Radia TOK FM.

- Edmund Klich mówi o tym, że jak ktoś stoi za nami gdy piszemy na komputerze to może nas to rozpraszać, może być formą odwrócenia naszej uwagi, czy wywoływania u nas stresu. Wydaje mi się, że to niestety tak mogło być - dodał minister spraw zagranicznych.

Zapisy czarnych skrzynek poznamy "w najbliższych dniach"

Kiedy poznamy zapisy z czarnych skrzynek tupolewa, który rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem? - Proszę pytać szefa naszej komisji pana min. Millera - odpowiedział na to pytanie gość Poranka Radia TOK FM. Ale dodał od razu. - O ile ja rozumiem procedury, to w najbliższych dniach otrzymamy stenogramy i kopie zapisów z czarnych skrzynek. A oryginały po zakończeniu śledztwa. Ale to jest moja wiedza, która może być niepełna - powiedział Sikorski.

Zgodnie z zapowiedzią premiera Tuska zaraz po otrzymaniu tych zapisów zostaną one ujawnione. - Gdybyśmy się ociągali, to oskarżylibyście nas, że chcemy coś ukryć - mówił pytany o to, dlaczego to strona rządowa a nie prokuratorzy ujawnią zapisy. -Mamy dla śledztwa. Jedno prowadzi prokuratura i na to nie mamy wpływu, bo prokuratura jest niezależna, a drugie komisja na czele której stoi min. Miller - przypomniał szef MSZ.

Jerzy Miller miał jechać do Moskwy na początku tygodnia, ale ze względu na powódź przesunął termin wizyty.

Ponad tysiąc osób w pionie szkolenia, a pilotów ok. 100

Katastrofa pod Smoleńskiem wywołała debatę na temat szkolenia pilotów wojskowych. Radosław Sikorski przypomniał, że w czasie kiedy był szefem MON próbował zmienić system szkolenia. Bez powodzenia. - Mamy około 100 pilotów, a w pionie szkolenia pracuje grubo grubo ponad 1 tys. ludzi. Gdy byłem ministrem obrony chcieliśmy przejść na model partnerstwa publiczno-prywatnego. Jako ministerstwo zamawialibyśmy pewną ilość wyszkolonych pilotów rocznie, a szkolenie odbywałoby się we współpracy z polskimi lub zagranicznymi firmach na ich sprzęcie (np. symulatora) - tłumaczył. Jak podkreślał gość Poranka Radia TOK FM "to zdaje egzamin w najbardziej zaawansowanych armiach świata". - W ten sposób zaoszczędzilibyśmy na wydatkach na samoloty szkoleniowe. I moglibyśmy na przykład kupić samoloty dla vipów - powiedział min. Sikorski.

Z planów reformy nic nie wyszło - tak jak z rozpisanego za czasów, kiedy Sikorski był szefom MON przetargu na samoloty dla vipów. - Został niestety unieważniony przez śp. ministra Aleksandra Szczygłę - powiedział. I przypomniał, że był to pierwszy w historii polskiego wojska przetarg organizowany we współpracy z organizacją Transparency International, niezależną organizacją która zajmuje się zjawiskiem korupcji.

W kwietniu min. Bogdan Klich zapowiedział, że MON kończy rozmowy na temat wyczarterowania od LOT-u dwóch samolotów Embraer-175. Brazylijskimi maszynami latać mają polskie vipy. Za sterami samolotów zasiądą cywilni piloci.

DOSTĘP PREMIUM