Wybory 2010. "Prawdziwe przekonania będą ważyć się nad urną wyborczą"

- PO wprowadziła w błąd mówiąc, że zrezygnują z reklamy outdoorowej - mówił Adam Hofman w TOK FM. - Kłamstwa nie było, z billboardów zrezygnowaliśmy - oponowała Małgorzata Kidawa-Błońska. Spór w audycji "Ranni politycy" dotyczył wielkoformatowych plakatów Bronisława Komorowskiego, które pojawiły się w wielu miastach w Polsce. - Mogą to robić, bo to podatnicy płacą za to - dodawał Paweł Piskorski.

Goście Marcina Graczyka rozmawiali o skutkach politycznych ostatniej powodzi. - Jak przejrzałem zagraniczne portale to zauważyłem, że w opisie tego, jak Polska radzi sobie z kataklizmem brakuje działania państwa. Na świecie wyglądamy jak jakiś mały kraj, który z niczym nie daje sobie rady - mówił w audycji "Ranni politycy" Adam Hofman z Prawa i Sprawiedliwości. - Najpierw trzeba się zastanowić jak pomóc ludziom. Dopiero po powodzi trzeba będzie przejść do wniosków politycznych - dodał.

"Powódź zalała politykę"

Janusz Piechociński z Polskiego Stronnictwa Ludowego powiedział, że nawet dyskusja o wszelkich sondażach jest bezzasadna. - Powódź zalała politykę. Podawanie tych sondaży jest bez sensu, bo Polacy odłożyli decyzję wyborczą na 19 czerwca - mówił. - Trudno politykom zakotwiczyć jakiś temat polityczny jako temat dnia, bo dzisiaj najważniejszą informacją jest powódź. Nie ma przestrzeni do robienia polityki w tej chwili - dodał.

Temat prowadzenia kampanii skomentował również Wojciech Olejniczak z SLD. - Kampania jest odzwierciedleniem polityki prowadzonej przez ostatnie lata w Polsce. Ani Komorowski, ani Kaczyński nie powiedzieli nic, co zostałoby nam w pamięci. Powinniśmy myśleć innymi kategoriami niż: co po tragicznej powodzi? Problem leży w braku pewnej systematyczności, którą powinniśmy podjąć, żeby zapobiec w przyszłości tragediom takim, jak ta ostatnio - mówił Olejniczak. - Z każdej powodzi samorządy wyciągają pewne wnioski - odpowiadała mu Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego. - Nawet najlepiej przygotowany kraj w trakcie nagłego kataklizmu sobie nie daje rady. To nie jest kwestia dwóch-trzech lat, tylko wieloletniego programu - dodała.

PO wprowadziło w błąd mówiąc o rezygnacji z outdooru

Na budynkach kilku miast pojawiły się wielkie reklamy wyborcze Bronisława Komorowskiego. Politycy Platformy Obywatelskiej zapowiadają, że nie łamią tym samym obietnicy rezygnacji z billboardów, bo wieszane reklamy są... plakatami wieszanymi na fasadach budynków. Opozycja uważa inaczej. - Nie czynię zarzutów wobec tego, że jakiś kandydat robi sobie reklamę wielkoformatową - mówił w TOK FM Adam Hofman.

- Natomiast jeżeli ktoś wprowadza w błąd to co innego. Niektórzy politycy PO mówili i namawiali do rezygnacji z outdooru, teraz go stosują - mówił. Odpowiadała mu rzeczniczka sztabu Komorowskiego, Małgorzata Kidawa-Błońska: - W regionach działacze dopominali się o możliwość umieszczania reklam wielkoformatowych. Dlatego zgodziliśmy się na 2-3 siatki, które pokazują kandydata. Rzeczniczka sztabu podkreślała jednak cały czas, że to nie są billboardy, tylko siatki wielkoformatowe.

Sytuację podsumował Paweł Piskorski, szef Stronnictwa Demokratycznego: - Sztaby nie ponoszą żadnego ryzyka w związku z wieszaniem takich lub innych reklam, czy też oszukiwania w tej kwestii - robią to w końcu z pieniędzy podatników. Dlatego mogą sobie na to pozwolić. Gdyby mainstreamowe partie zrezygnowały z dotacji z budżetu, tak jak to zrobiła PO w pierwszej swojej kadencji w sejmie, sytuacja wyglądałaby inaczej.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM