Wybory 2010. Komorowski powinien być na debacie w TVP. "Nawet gdyby miał zemdleć"

- Nieobecność Komorowskiego na "debacie czterech" to poważny błąd Platformy - ocenia psycholog społeczny Janusz Czapiński. - Dwie tabletki relanium, kieliszek koniaku i na debatę. Koniecznie - tak w TOK FM radził kandydatowi PO prof. Czapiński. Wtórował mu socjolog, dr. Robert Sobiech.

Komorowski odmówił "na dziś" udziału w debacie 13 czerwca, którą zaproponowała TVP i do której wzywa PiS. Najprawdopodobniej sztab kandydata Platformy obawia się nie tylko telewizji opanowanej przez ludzi sprzyjających Jarosławowi Kaczyńskiemu. TVP chce debaty czterech kandydatów (prócz Komorowskiego także Kaczyńskiego, Napieralskiego i Pawlaka). Na to PO niby się zgadza, ale chce jeszcze o tym rozmawiać z innymi sztabami. Proponuje też debatę z Kaczyńskim w TVN. Takie postępowanie to błąd - komentowali w TOK FM eksperci.

Przebije się: stchórzył i nie poszedł

- Nawet gdyby tam miał zemdleć na wizji! Absolutnie powinien tam pójść. Nieobecność jest takim minusem w oczach niezdecydowanych. Przestaną się zastanawiać za cztery dni (czyli w dniu debaty w TVP) - mówił w "Popołudniu Radia TOK FM" prof. Czapiński. Jego zdaniem wyborcy nie zrozumieją dlaczego marszałek nie chce pojawić się w TVP. - Te argumenty się nie przebiją. Przebije się jedno: stchórzył i nie poszedł. Niezależnie od tego ile by stracił na debacie, straci dziesiątki ton więcej nie pojawiając się na debacie - mówił psycholog społeczny. - Dwie tabletki relanium, kieliszek koniaku i na debatę. Koniecznie - radził Komorowskiemu Czapiński. Według niego, Komorowski obawia się, że na debacie w TVP wypadnie gorzej niż na tej w prawyborach PO z Radosławem Sikorskim. - Tu nie będzie przyjaznej atmosfery. Tu będzie dziobanie - przestrzegał profesor.

Te słupki będą wyglądać inaczej

- To będą debaty praktycznie na granicy ciszy wyborczej. Jeżeli się nie uczestniczy w debacie, to ostatni głos będzie należał do konkurentów - dodawał w TOK FM dr. Sobiech. Ostrzegał tez sztabowców Komorowskiego, by nie wierzyli bezkrytycznie w korzystne sondaże i zwycięstwo w pierwszej turze. Według niego, wielu sympatyków PO nie pójdzie na wybory. - Te słupki będą wyglądać inaczej - podkreślał w "Popołudniu Radia TOK FM".

DOSTĘP PREMIUM