Tusk: TVP jest jak sztab wyborczy, Kaczyński robi kampanię na tragediach

Bronisław Komorowski jest gotów do debatowania, (...)ale w sprawach politycznych telewizja publiczna zachowuje się jak sztab wyborczy jednego z kandydatów, więc trudno się dziwić - mówił premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej.

- Nie sądzę, żeby Jarosław Kaczyński był gotów przyjąć zaproszenie sztabu wyborczego którejś z partii, aby w jej siedzibie odbyła się ta debata - mówił Tusk. Premier odniósł się do słów marszałka Sejmu, który odrzucił ofertę debaty czterech kandydatów na prezydenta w TVP mówiąc, że nie "przyjmuje ustaleń prezesa PiS z prezesem pisowskiej telewizji".

- Zreszta prawdziwa debata (...) jest między tymi, których podejrzewa się o zwycięstwo, i dlatego mam nadzieję, że do takiej debaty Komorowski - Kaczyński dojdzie i to przed pierwszą turą, tym bardziej, że nie wiadomo, czy druga tura będzie, dlatego lepiej byłoby, żeby do tego starcia dwóch wielkich konkurentów doszło jak najwcześniej - dodał.

"Kaczyński był premierem, miał okazję się wykazać"

Premier odniósł się też do krytycznej oceny działań rządu przez Jarosława Kaczyńskiego, jego apeli o nowelizację budżetu i wprowadzenie stanu wyjątkowego.

- Jarosław Kaczyński był premierem i miał okazję wykazać się refleksem i hojnością wtedy, gdy zdecydowanie mniejsze zdarzenia miały miejsce - stwierdził Tusk - Wystarczy ocenić ówczesne działania i dzisiejsze, żeby ocenić co jest propagandą i co jest kampanią polityczną, a co jest faktycznie chęcią pomocy ludziom - podkreślił.

- Gdybym nie miał własnego przekonania to był się zgubił w tych wszystkich radach - mówił premier o propozycji wprowadzenia klęski żywiołowej - Mam nadzieję, że nie będzie trzeciej fali powodziowej i wolałbym, żeby żaden polityk nie wywoływał deszczu - mówił premier.

"Jarosław Kaczyński robi z nieszczęść istotę swojej kampanii"

Premier uważa też, że tragedie, które dotykają Polskę są wykorzystywane politycznie: - Jest rzeczą w mojej ocenie nie na miejscu, żeby wykorzystywać różnego rodzaju dramaty i nieszczęścia tak bezpośrednio do atakowania konkurentów. Zdaję sobie sprawę, że jak jest tragedia smoleńska, są pogrzeby, sa msze święte, choroby, powodzie katastrofy, to trudno, żeby osoby z życia publicznego nie zabierały głosu w tej sprawie. Tylko, że jeden polityk się uparł, żeby z takich nieszczęść robić istotę swojej kampanii - mówił Tusk.

- Wreszcie trzeba głośno to powiedzieć: ta kampania polityczna nie powinna zatruwać naszego życia publicznego i życia zwykłych ludzi, bo mamy wystarczająco dużo problemów na głowie, szczególnie tych związanych z powodzią. Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński robi z tych nieszczęść kluczowe elementy swojej kampanii i w dodatku agresywnie kieruje swoje uwagi pod adresem tych, którzy ciężko pracują, żeby skutki tych nieszczęść były jak najmniejsze - dodał.

"Potrzeba wsparcia, a nie kwękania i marudzenia"

Premier powiedział, że "od każdego polskiego polityka wymaga maksymalnej solidarności z państwem polskim i tymi wszystkimi, co pracują". - Ci ludzie są na froncie, podejmują ważne decyzje i potrzeba im wsparcia, a nie nieustannego kwękania i marudzenia. To jest wojna z żywiołem, jak się jest na wojnie to wszyscy powinni stawać w jednym szeregu, a nie marudzić. Jest to zachowanie absolutnie naganne z mojego punktu widzenia - dodał premier.

Tuska pytano czy zamierza przeprosić, za swoją niedawną wypowiedź, gdy w reakcji na zarzuty Jarosława Kaczyńskiego, powiedział, że wolałby, "żeby ludzie nie wtrącali się, kiedy nie potrafią pomóc". Przeprosin za te słowa czego domaga się rzecznik PiS Adam Bielan. - Każdy, kto nie chce pomagać państwu polskiemu w walce z żywiołem, przynajmniej niech siedzi cicho - odpowiedział krótko premier.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM