Wybory 2010. Kaczyński straszy prywatyzacją służby zdrowia i śmieje się z wpadek Komorowskiego

Kartka wrzucona 20 czerwca to wybór za publiczną służbą zdrowia albo za jej prywatyzacją, tak jak chce to Platforma - twierdził Jarosław Kaczyński podczas wiecu wyborczego w Lublinie. Kandydat PiS śmiał się także z ostatnich wpadek Bronisława Komorowskiego.

Hasło Palikota: Stop obłudzie

- W tych wyborach wybieramy między bardzo radykalną koncepcję społeczną reprezentowaną przez Platformę Obywatelką - taką koncepcją, gdzie prywatyzujemy wszystko - a sprawdzoną w Europie koncepcją społecznej gospodarki rynkowej - zauważał Jarosław Kaczyński. - Ta drugą reprezentuję ja. Jestem przekonany, że jest lepsza dla Polski i zapewnia nieporównywalnie większą sprawiedliwość - dodawał.

Palikot do Kaczyńskiego: Zgódź się na powołanie prezesa NBP

Kandydat PiS na prezydenta w tym momencie odnosił się do prywatyzacji służby zdrowia, którą jego zdaniem chce przeprowadzić rząd PO. - Ja mam taką rodzinną sytuację, że od miesięcy bywam w szpitalu i codziennie widzę, jak ta publiczna, niedofinansowana służba zdrowia działa. Obserwuję działania wobec ludzi nieznanych, często biednych. Oni uzyskują pomoc i tak powinno zostać, bo to jest sprawa sprawiedliwości i przyzwoitości - argumentował Jarosław Kaczyński. W ten sposób dowodził, że kartka wrzucona do urny w czasie wyborów to wybór pomiędzy koncepcją prywatyzacji służby zdrowia a zachowania publicznej.

"Są tacy kandydaci, z których wyparowało jak ten gaz z kopalni odkrywkowej"

Zebrani na Placu Litewskim w Lublinie jego zwolennicy co chwilę skandowali "Jarek, Jarek", "Dziękujemy, dziękujemy" i "Zwyciężymy, zwyciężymy". Tym umotywowany Jarosław Kaczyński na koniec swojego przemówienia śmiał się z wpadek Bronisława Komorowskiego.

- Są tacy [kandydaci], którzy wiedzą, że Norwegia nie należy do Unii Europejskiej. Albo którzy odróżniają dług publiczny od deficytu i tacy, z których to można powiedzieć wyparowało tak jak ten gaz z kopalni odkrywkowej - mówił wzbudzając tymi słowami gromki śmiech wśród zebranych.

Jarosław Kaczyński na wiecu w Lublinie

Palikot kontra Kaczyński. "Jarek podróbka"

Wiec wyborczy Jarosława Kaczyńskiego odbywał się jednak w niezwykłych okolicznościach. W tym samym miejscu i o tym samym czasie także Janusz Palikot zgromadził zwolenników Platformy. Polityk PO swoje spotkanie organizował w ostatniej chwili - nie dostał zgody na wiec wyborczy więc wynajęta przez niego firma zorganizowała piknik rodzinny . Sceny polityków stanęły naprzeciw siebie, oddalone od siebie zaledwie o kilkaset metrów.

Palikot jednak nie przeszkadzał kandydatowi PiS. Zabrał głos jeszcze zanim na mównicę na scenie PiS wszedł prezes Kaczyński.

- Nie wierzę w przemianę Kaczyńskiego - mówił i przekonywał: - Nie jest możliwe, by człowiek, który przez 20 lat szkodził stał się teraz innym człowiekiem - dodawał. Określał też kandydata PiS mianem "Jarek podróbka". Takie samo hasło mieli wypisane na tablicach zebrani zwolennicy PO.

DOSTĘP PREMIUM