Wybory 2010. "Atak klonów" i "konserwatywny zaścianek"

Kampania wyborcza, na 10 dni przed głosowaniem, pachnie "konserwatywnym zaściankiem". Cechą charakterystyczną jest też to, że kandydatów trudno od siebie odróżnić. - Mam uczucie jakbyśmy mieli inwazję klonów, oni są do siebie bardzo podobni - oceniła w "Obserwatorze wyborczym" politolożka z UW dr Agnieszka Rothert.

Obserwator wyborczy TOK FM i Tokfm.pl - czytaj więcej

- Spoty zaczynają się sympatycznie, ale potem jest nawoływanie do tego żebyśmy zamknęli się w jakimś patriotycznym zaścianku. Słowo Polska odmieniane jest przez wszystkie przypadki, a przecież powinniśmy funkcjonować w przestrzeni międzynarodowej - a nie zamykać się w zaścianku. Mnie to przygnębia - tak dr Agnieszka Rothert z Uniwersytetu Warszawskiego oceniała w "Obserwatorze Wyborczym" TOK FM filmiki wyborcze dwóch głównych kandydatów na prezydenta. Zdaniem politolożki "ta zaściankowości i konserwatyzm powoduje, że bardzo trudno ich odróżnić". - Mam uczucie jakbyśmy mieli inwazję klonów. Oni są do siebie bardzo podobni - dodała.

Konserwatyzm a niska frekwencja

Według socjolożki z Karoliny Wigury konserwatyzm dominujący w kampanii prezydenckiej będzie miał wpływ na frekwencję wyborczą. Wpływ negatywny. - Nie wiem, kto tak naprawdę jest adresatem tych konserwatywnych wątków. Na pewno nie jest to ta grupa społeczna, która mówi o wyrównywaniu szans, modernizacji, parytetach, realizacji wolności. To nie ta grupa która zorganizowała Kongres Kobiet czy Kongres Wolności - mówiła w "Obserwatorze".

Uważa też, że "ten konserwatywny folklor" wyklucza debatę na ważne dla kraju tematy.

O tym, że frekwencja w czasie wyborów nie będzie najlepsza przekonana jest też dr Agnieszka Rothert. - Politycy nie robią nic, żeby nas zachęcić do pójścia do wyborów. A powinniśmy czuć, że nas głos jest do czegoś potrzebny, że będzie miał skutki dla nas wszystkich - powiedziała.

Sympatyczna kampania Napieralskiego. Ale do kogo?

Trochę cieplej dr Rothert mówiła o kampanii Grzegorza Napieralskiego. - Całkiem sprawnie ta kampania mu idzie i w tle przewija się kilka niezłych pomysłów - oceniła. Ale na tym lista pochwał się skończyła. - Chciałoby się żeby lewica poszła naprzód. Żeby to nie była dziewiętnastowieczna lewica, odwołująca się do klasy robotniczej, której już praktycznie nie ma. Czekam na rozmowę o prawach kobiet, homoseksualistów, bo jak nie teraz to kiedy - powiedziała.

Według Karoliny Wigury nie wiadomo, do kogo lider lewicy kieruje swoją kampanię. - Ta piosenka, która ma go promować tak naprawdę jest wyrzucona w przestrzeń. Nie wiem, do kogo jest skierowana - oceniła w "Obserwatorze wyborczym" TOK FM.

Nie przegap: wybory gazeta.pl - serwis specjalny

DOSTĘP PREMIUM