Wybory 2010. Komorowski u Lisa rozwiązuje KRRiT

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji z czasów koalicji PiS LPR Samoobrona została rozwiązana. Pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski zdecydował się poprzeć parlament, który nie przyjął sprawozdania Rady za 2009 rok. Komorowski powiedział o swojej decyzji w programie Tomasza Lisa w TVP2. Kandydat PO mówił też o swoim nieoczekiwanym pojawieniu się na wczorajszej debacie prezydenckiej. - To była niespodzianka - przyznał.

Komorowski potwierdził rozwiązanie KRRiT w obecnym składzie. - Z głębokim przekonaniem przed przyjazdem tutaj podpisałem decyzję, która przychyla się do stanowiska zajętego przez Senat i przez Sejm nieprzyjęcia sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji - powiedział Komorowski. Sejm, Senat i Prezydent mają teraz 21 dni na zgłoszenie nowych członków do KRRiT. Do czasu wyboru nowego składu Krajowej Rady, jej dotychczasowi członkowie będą pełnili swoje obowiązki.

Czemu marszałek przyjechał na debatę?

Marszałek na początku programu u Lisa tłumaczył się, dlaczego niespodziewanie przyszedł na wczorajszą debatę wyborczą kandydatów na prezydenta w TVP. Jak mówił, chciał dać Grzegorzowi Napieralskiemu i Jarosławowi Kaczyńskiemu szansę przyjścia na debatę wszystkich 10 kandydatów, lub skłonić Kaczyńskiego do wzięcia udziału w debacie jeden na jednego. Nie udało się to jednak, więc zdecydował się wziąć udział w "kulawej debacie 3 prezesów partii i jednego marszałka".

"To była duża satysfakcja obserwować ich miny"

- To była niespodzianka - powiedział z uśmiechem Komorowski o swoim nagłym pojawieniu się w studiu. Przyznał, że decyzja, że jednak pojawi się w studiu TVP na debacie przedwyborczej zapadła "parę dni temu". - Nie ukrywam, może to nie jest najbardziej szlachetne, ale byłem zainteresowany jak zareagują konkurenci. To była duża satysfakcja obserwować ich miny. Ale chciałem też sprawdzić jak będzie wyglądać formuła tego programu w TVP przy założeniu, że mnie nie będzie. Tak jak przypuszczałem, został wystawiony fotel, wizytówka pana Bronisława Komorowskiego - żeby cała Polska zobaczyła, że mnie nie ma.

Marszałek podtrzymał także swoje słowa o "kierowanej przez PiS i SLD Telewizji Publicznej" i zwrócił uwagę na to, że jest inaczej traktowany przez TVP niż jego główny oponent.

- Jak mnie ma nie być, to mają pokazywać pusty fotel. Jak Kaczyńskiego ma nie być to odwołuje się program - mówił Komorowski, nawiązując do decyzji TVP o odwołaniu dzisiejszego programu Tomasza Lisa.

Kłopoty z audycją Lisa

Audycja programu "Tomasz Lis na żywo" miała być początkowo odwołana - taką informację podała dziś rano TVP. Pierwotna formuła uległa jednak zmianie i w programie Lisa wystąpił tylko pełniący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Pierwotnie prócz niego miał tam być również Grzegorz Napieralski i Jarosław Kaczyński. Tomasz Lis zapewniał, że zaproszenie skierowano do wszystkich trzech kandydatów.

 

Palikot: Przestała istnieć TVP, jest TVPis

Komorowski chce mediów publicznych

Komorowski zapewnił, że nie chce "przejąć" mediów publicznych, ani ich likwidować. - To jest nonsens. Media publiczne powinny stanowić jeden z fundamentów polskiej demokracji - zadeklarował.

Nowe rozdanie w mediach publicznych

Komorowski ocenił też, że nowelizacja ustawy o rtv, którą wkrótce ma się zająć sejmowa komisja kultury "minimalizuje rolę partii" przy obsadzie rad nadzorczych radia i telewizji. Za tydzień startują sejmowe prace nad przygotowanym przez PO projektem nowelizacji Ustawy o rtv. Jej wejście w życie oznaczałoby odwołanie obecnych zarządów, rad nadzorczych i programowych w TVP i Polskim Radiu.

Jedna z najważniejszych zmian, jakie przewiduje projekt, dotyczy sposobu wyłaniania rad nadzorczych i zarządów w TVP i spółkach Polskiego Radia. Miałaby to robić tak, jak dotąd Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, ale nie w zaciszu gabinetu, lecz po przeprowadzeniu "jawnego" i "otwartego" konkursu. Zmniejszyłaby się liczba członków rad nadzorczych, którzy nie byliby, tak jak dotąd, nieodwoływalni w trakcie kadencji.

- Trochę widać wybory temu przeszkadzają - powiedział Komorowski odnosząc się do poniedziałkowej wypowiedzi wicepremiera Waldemara Pawlaka (- Nie będziemy kupowali żadnego kota w worku. Dopóki nie będzie jasnego projektu, zgody i zatwierdzenia tego projektu przez partie polityczne zasiadające w Sejmie, nie będziemy się godzili na żadne doraźne, tymczasowe rozstrzygnięcie - powiedział Pawlak).

- Według mnie te dwie decyzje - de facto likwidacja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i ta nowelizacja otwierałyby nową perspektywę dla ukształtowania niepartyjnego władztwa w mediach publicznych" - ocenił z kolei Komorowski.

Zapewnił jednocześnie, że te dwie zmiany "nie zamykają sprawy", bo potrzebna jest nowa ustawa medialna. Komorowski uważa, że powinna ona być w znacznej mierze oparta na projekcie zgłoszonym przez środowiska twórcze.

DOSTĘP PREMIUM