Wybory 2010. Lokale wyborcze czynne do 20. Nie wie tego połowa Polaków. I Komorowski?

Niemal co drugi Polak nie wie, że w niedzielnych wyborach prezydenckich można głosować tylko do godz. 20 - wynika z sondażu Instytutu Spraw Publicznych. Kłopoty z odpowiedzią, do której można głosować miał nawet Bronisław Komorowski. - Tak jak... jak komisje... jak PKW... - mówił w Polskim Radiu.

Aż 48 proc. Polaków sądzi, że w wyborach można głosować do godz. 21 lub 22, choć tak naprawdę lokale wyborcze otwarte będą tylko do godz. 20. Zdaniem ekspertów Instytutu Spraw Publicznych, których cytuje "Gazeta Wyborcza" to największe zagrożenie dla uczestnictwa w wyborach, co w efekcie może jeszcze bardziej obniżyć frekwencję.

O sondaż Instytutu, który omawia dzisiejsza "Gazeta Wyborcza", zapytał Bronisława Komorowskiego dziennikarz "Sygnałów Dnia". - Ludzie myślą, że można głosować do 21 lub do 22. A można do której panie marszałku? - pytał dziennikarz. - Tak jak... jak komisje... jak PKW... - odpowiedział niejasno Komorowski. - Czyli do 20, prawda? - podsumował dziennikarz.

Okazuje się, że jeszcze gorzej u Polaków jest ze znajomością nowych sposobów głosowania. Tylko 22 proc. Polaków wie, że osoby niepełnosprawne i powyżej 75. roku życia mogą głosować przez pełnomocnika (prawda). Tyle samo uważa, że nowością jest głosowanie przez internet (fałsz), co dziesiąty ankietowany myśli, że przez pełnomocnika mogą głosować powodzianie (fałsz).

Zgodnie z ustawą o wyborze prezydenta RP, "głosowanie odbywa się w lokalu obwodowej komisji wyborczej w ciągu jednego dnia bez przerwy, między godziną 6.00 a 20.00" .

DOSTĘP PREMIUM