Kaczyński: Gdy byłem u władzy, wszystkie wskaźniki były znakomite

Jarosław Kaczyński podczas dzisiejszego wiecu w Łomży wspominał okres, gdy był premierem jako czas "wysokiego wzrostu gospodarczego". - Dbaliśmy wtedy o wszystkich - podkreślił. Zarzucił także Platformie, że chce "wysp dobrobytu w oceanie biedy".

Na początku wiecu kandydat PiS poprosił o uczczenie chwilą ciszy dwóch "bohaterów" - poległych w tym tygodniu w Afganistanie polskich żołnierzy.

Kaczyński mówił, że Łomża jest dla niego "ziemią szczególną", bo stąd pochodzi jego rodzina i tu spędził tu lata młodości razem ze swoim tragicznie zmarłym bratem.

"Duńczycy nie mają na co narzekać"

Prezes PiS mówił o istotnej roli oświaty w kształtowaniu młodych pokoleń. - Oświata jest potrzebna także po to, żeby kształcić przyszłych prezydentów, by wiedzieli kto jest członkiem Unii Europejskiej, potrafili odróżnić brutto i netto i znali choć trochę konstytucję. To też jest bardzo ważne - mówił Kaczyński, a wśród zebranych rozległy się salwy śmiechu.

- Oświata nie tylko uczy a także wychowuje. Może dobrze by było, by nikt nie mówił o przedstawicielkach jakiegoś narodu, że to kaszaloty, bo to nieładnie - mówił, nawiązując do wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, w której określił Dunki pracujące w marynarce jako "kaszaloty". - Szacunek do kobiet to jest wielka i piękna polska tradycja. (...) A poza tym ja byłem w Kopenhadze, ale Duńczycy nie mają na co narzekać. Krotko mówiąc: brawa dla pięknych Dunek! - zawołał, a z tłumu rozległy się oklaski.

"Chcę zaproponować nowy rodzaj solidarności"

Kaczyński mówił o "Solidarności" jako jednym z największych ruchów społecznych w dziejach świata. - Chcę tu zaproponować nowy rodzaj solidarności: solidarność XXI wieku, solidarność dla rozwoju, solidarność nie w nieszczęściu, ale w dążeniu do sukcesu, w dążeniu do szczęścia - powiedział.

- Ważne jest, by ta solidarność w pierwszym rzędzie była stosowana przez tych, którzy rządzą, albo uczestniczą w życiu publicznym. Polskie życie publiczne musi się zmienić. Nie powinno być w nim miejsca na oskarżenia, insynuacje, ciąganie po sądach. Powinno być miejsce na uczciwą rozmowę, dyskusję, argumenty - mówił. - Musimy się szanować, a w żadnym wypadku nie możemy się nienawidzić. Nie możemy mówić o żadnych piekłach i tym podobnych rzeczach. Bardzo o to proszę także moich konkurentów i tych, którzy ich wspierają.

"Gdy byłem premierem dbaliśmy o wszystkich"

Kaczyński zaznaczył też, że dobrze zna Polskę i jest od kilkudziesięciu lat zaangażowany w życie publiczne. - Mogę się też odwołać do tego czasu, gdy byłem premierem. (...) Otóż to był czas, kiedy w Polsce był bardzo wysoki poziom wzrostu gospodarczego, bardzo wysoki wzrost płac, bardzo niski deficyt budżetowy, (...) właściwie wszystkie wskaźniki były świetne, rosły inwestycje, te polskie i zagraniczne - wspominał. Powiedział też, że poprawiały się wówczas relacje pomiędzy pracownikami i pracodawcami, rosła konsumpcja i poziom życia na wsi.

- Dbaliśmy o wszystkich, o tych, co mają niemało, ale mogą mieć jeszcze więcej tworząc dobra dla innych, i dla tych biednych. Nigdy nie podzielaliśmy tego poglądu, że jak ktoś jest biedny to jest to jego wina. Nie jest winą Polaków jako narodu, że jest nam gorzej niż Niemcom i nie jest winą wielu zwykłych ludzi, że mają gorzej niż inni. Bardzo często decydują o tym warunki - dodał.

"Może znów zostanę pozwany..."

Kaczyński ocenił, że koncepcja "budowania wysp dobrobytu w oceanie stagnacji" jest koncepcją niedobrą. - To jest koncepcja, może znów zostanę pozwany do sądu, ale niekwestionowana przez mojego głównego konkurenta - stwierdził, po czy zapytał: - Czy Polska ma się rozwijać równo, czy przez tzw. lokomotywy? Tyle, że te lokomotywy nigdzie nie zadziałały - zakończył.

DOSTĘP PREMIUM