Wybory 2010. Cimoszewicz: Nikt mnie do niczego nie namawiał

Włodzimierz Cimoszewicz w wywiadzie dla ?Gazety Wyborczej? przekonuje, że Sojusz nie powinien czuć się zaskoczony jego decyzją o poparciu Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich. - Przyszedł do mnie szef jego [Napieralskiego - red.] sztabu, pytając, czy mógłbym udzielić poparcia. Powiedziałem, że to niestety niemożliwe - tłumaczy były premier.

Cimoszewicz wyjaśnia, że zarówno Grzegorzowi Napieralskiemu, jak i szefowi jego sztabu Markowi Wikińskiemu już dłuższy czas temu powiedział, że jeśli przewaga Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim będzie malała to poprze kandydata PO już w pierwszej turze. - Poparłem Komorowskiego, bo naprawdę jestem przekonany, że rozstrzygają się ważne kwestie państwowe - mówi w "Gazecie Wyborczej".

Jednym z powodów, dla których Cimoszewicz nie zagłosuje na Grzegorza Napieralskiego to fakt, że szef SLD startuje w wyborach, by wzmocnić własną pozycję w partii. - Z jego punktu widzenia to racjonalne. Ale mój punkt widzenia jest inny - dodaje senator.

Włodzimierz Cimoszewicz nie obawia się hegemonii PO, przed czym ostrzegają sztabowcy PiS. Przypomina, że przez dwa lata rządził PiS w czasie, kiedy prezydentem był Lech Kaczyński i "nie widzieli wtedy problemu". Sytuacja, że prezydent i rząd byli z jednego obozu była także za czasów SLD. - I nic się nie stało - zauważa.

Na pytanie, że politycy już spekulują, czy nie wejdzie do rządu Tuska, Cimoszewicz odpowiedział jedynie śmiechem.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM