Wybory 2010. Kłótnie Kluzik-Rostkowskiej i Nowaka w TVN24

Program z udziałem Sławomira Nowaka i Joanny Kluzik-Rostkowskiej zmienił się w ciąg kłótni. Szefowa sztabu Jarosława Kaczyńskiego sugerowała ironicznie, że to minister zdrowia Ewa Kopacz powinna być kandydatem PO na prezydenta, a szef sztabu Bronisława Komorowskiego, że kandydat PiS obniżył frekwencję wyborczą. Druga tura wyborów zapowiada się na wyjątkowo ostrą.

W telewizji TVN24 spotkali się szefowie sztabów dwóch głównych kandydatów na prezydenta: Sławomir Nowak z PO i Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS. Rozmowa była ostra i bezpardonowa, jakby Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński nigdy nie mówili w kampanii o "zgodzie i spokoju" w polityce.

Kluzik-Rostkowska zaczęła zaczepnie: - Weszliśmy do finału tej bardzo poważnej rozgrywki, więc ja się czuję wygrana. Ktoś czuje zawód w sztabie Komorowskiego? Marzyliście o jednej turze.

Nowak odparował: - Byłoby oszczędniej, te pieniądze można by na coś innego wydać. Ale jestem spokojny o wynik drugiej tury. Bronisław Komorowski ma dużo większą możliwość pozyskania elektoratów, które głosowały w pierwszej turze na innych konkurentów niż on i Jarosław Kaczyński.

Kluzik-Rostkowska: Może pani Kopacz powinna kandydować na prezydenta?

Kolejna utarczka dotyczyła służby zdrowia.

Prowadząca program przytoczyła słowa Pawła Poncyljusza z PiS sprzed kilkunastu minut, który dowodził "To nam jest po drodze z lewicą, to nam jest bardziej po drodze z Grzegorzem Napieralskim". Macie już zaplanowane poważne rozmowy z lewicą?

- Nie mamy, ale mamy nadzieję, że dojdzie do okrągłego stołu [ws. służby zdrowia - red.], który proponował Napieralski - mówiła Joanna Kluzik-Rostkowska. Jak twierdzi, sztaby Waldemara Pawlaka i Grzegorza Napieralskiego już się na to zgodziły. - Czekamy tylko na "tak" ze sztabu Bronisława Komorowskiego - dodała.

Nowak na to: - Poważnie rozmawiać o służbie zdrowia trzeba ze wszystkimi siłami politycznymi, by wypracować kompromisowe rozwiązanie, które pomoże naprawdę zreformować system ochrony zdrowia w Polsce. Dlatego pani minister Kopacz przyszła w piątek na zaproszenie PiS, a właściwie na wezwanie.

I przypomniał, że PiS debatę ostatecznie odwołało.

- Pani minister Kopacz nie może reprezentować Bronisława Komorowskiego, bo nie wiadomo, czy oni się ze sobą zgadzają - dowodziła Kluzik - Rostkowska i zapytała ironicznie: To może pani Ewa Kopacz powinna być Waszą kandydatką na prezydenta?

Kiedy wyborcy doczekają się debaty

Na pytanie prowadzącej program, czy wyborcy w najbliższych doczekają się debaty dwóch najpoważniejszych kandydatów do fotela prezydenta, Joanna Kluzik - Rostkowska wypaliła: - Ja usłyszałam ostatnio, że skoro nie dojdzie do debaty przed pierwszą turą, to Bronisław Komorowski w ogóle zastanawia się czy w drugiej turze debatować.

- Nie było takiej wypowiedzi - oponował Sławomir Nowak. - Debata jest nieodłącznym elementem kampanii wyborczych i żałujemy, że trzykrotnie Jarosław Kaczyński odrzucił naszą propozycję debatowania. Do takiej debaty musi dojść, bo Polacy chcą rozmawiać, chcą słyszeć, co mają główni kandydaci do zaproponowania. Myśmy tego chcieli już przed pierwszą turą, ale strategia pani minister była taka, by jednak uniknąć tej debaty.

Kluzik - Rostkowska zapewniła, że debata będzie: - Przecież wielokrotnie mówiłam publicznie, że czas na debatę jeden na jeden jest po pierwszej turze.

Komu bliżej do lewicy?

Nie obyło się też bez sporu, kogo w II turze poprze elektorat Napieralskiego. - W kwestii służby zdrowia jest nam po drodze z elektoratem Napieralskiego - mówiła Kluzik-Rostkowska. - To bardzo ciekawe, bo nie wyobrażam sobie, żeby elektorat lewicy zagłosował na kandydata, którego formacja dwukrotnie popierała ustawę, która miała karać więzieniem za in vitro - atakował Nowak.

- Po pierwsze, to nieprawda. Nie było takiego projektu PiS-u. Co więcej cześć posłów PO głosowała również "za" - ripostowała mu szefowa sztabu Kaczyńskiego. Potem oboje zaczęli się przekrzykiwać i prowadząca musiała im przerwać. Po chwili jednak politycy wrócili do kłótni.

- Myślę, że do lewicy jest nam bliżej - stwierdziła Kluzik-Rostkowska. - Do pani, a nie do Jarosława Kaczyńskiego czy Anny Sobeckiej - odpowiedział Nowak.

Nowak: "Kaczyński obniża frekwencję"

Kolejną kłótnie - tym razem o frekwencję wyborczą - rozpoczął Sławomir Nowak. - Bardzo żałuję, że nie poparliście (PiS - red.) naszych propozycji, które jeszcze by zwiększyły frekwencję. Mówię o tych zmianach w ordynacji, które pozwalały brać zaświadczenie już w komisji wyborczej, a nie specjalnie w urzędzie gminy na drugą turę. PiS to odrzucił, zablokował, a dziś Jarosław Kaczyński mówi, że on się zastanawia dlaczego w Polsce jest niska frekwencja. Dlatego, że tacy ludzie, jak Jarosław Kaczyński są przeciwko działaniom na rzecz frekwencji - atakował.

- Już Jarosław Kaczyński jest winien wszystkiemu łącznie - zirytowała się Kluzik-Rostkowska i odcięła się Nowakowi: - PSL też był przeciwny.

Wszyscy w PiS codziennie przy jednym stole

Na pytanie, czy Jacek Kurski, Joachim Brudziński - kiedyś czołowi sztabowcy PiS - wrócą w drugiej turze na pierwszy plan, Kluzik - Rostkowska stwierdziła: - Nasz sztab się składa z wielu osób. Jest w nim miejsce i dla Joachima Brudzińskiego i dla Jacka Kurskiego i dla Michała Kamińskiego, i dla Adama Bielana i dla Eli Jakubiak. Wszyscy spotykaliśmy się przy jednym stole, kilka razy dziennie.

I dodała: - Bardzo chcielibyśmy, żeby te najbliższe 12 dni to była spokojna, rzetelna debata o przyszłości Polski.

Nowak: - Trzymam panią za słowo

 

Pierwsza tura wyborów prezydenckich - komentarze

DOSTĘP PREMIUM