"Komorowski nie znokautował rywala". Zagraniczne media o polskich wyborach

Media opisujące polskie wybory ogłosiły zwycięstwo Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze, ale podkreślają, że dystans między kandydatami maleje. Często zaznaczają też różnice między kandydatami, opisując Komorowskiego jako "proeuropejskiego liberała", a Jarosława Kaczyńskiego jako "konserwatywnego eurosceptyka". Ważna dla mediów zagranicznych jest także zmiana prezesa PiS i to, że obaj będą musieli walczyć o "postkomunistyczny elektorat"

Wybory 2010: Relacja minuta po minucie | Reakcja Komorowskiego | Reakcja Kaczyńskiego | Duże różnice w sondażach | Pierwsze kłótnie szefów sztabów PO i PiS | Najnowsze wideo | Wybory 2010 - serwis specjalny

CNN informując o wyborach w Polsce uznaje, że nie ma wyraźnego zwycięzcy. Nazywa obu kandydatów prawicowymi, podkreślając przy tym, że Jarosław Kaczyński należy do "nacjonalistycznej, skrajnej prawicy". Komentator CNN również podkreśla "brak agresji" i unikanie bezpośredniej debaty między dwoma najważniejszymi kandydatami.

Wielka Brytania: Kampania w cieniu tragedii

Brytyjska BBC opisuje kampanię wyborczą, która "toczyła się w cieniu tragedii". Brytyjscy komentatorzy polityczni zwracają uwagę przede wszystkim na brak agresywnej kampanii, przyćmionej przez katastrofę w Smoleńsku i powódź. BBC zauważa, że obaj kandydaci apelowali o zgodę i narodową jedność. Zauważają też, że tragedia zmieniła i uspokoiła "bojowego byłego premiera" Kaczyńskiego.

Dziennik "The Guardian" także podkreśla tragiczny wątek kampanii. - Jarosław jest doskonałym strategiem, ale administrował krajem chaotycznie - opisuje byłego premiera dziennik. Komentator "The Guardian" pisze, że śmierć brata zmiękczyła wizerunek Kaczyńskiego, ale podkreśla, że prawdziwość tej przemiany uważana jest przez niektórych za dyskusyjną.

Niemcy: Obaj kandydaci będą musieli walczyć o głosy postkomunistów

W pierwszych relacjach niemieckich mediów podkreśla się, że faworyt - Bronisław Komorowski - wygrał zgodnie z przewidywaniami, ale o tym, kto zostanie prezydentem, zdecyduje druga tura. Telewizja publiczna ARD, nadając relację z Polski w wieczornym wydaniu dziennika, określiła Bronisława Komorowskiego jako polityka proeuropejskiego, a Jarosława Kaczyńskiego mianem eurosceptyka. Korespondent ARD za największą niespodziankę wyborów uznał dobry wynik kandydata SLD Grzegorza Napieralskiego. Zdaniem dziennikarza, Komorowski i Kaczyński będą przed drugą tura zabiegać o głosy lewicowego elektoratu. - W Polsce kampania wyborcza tak naprawdę dopiero się zaczyna i na pewno będzie ostrzejsza niż dotąd - oceniła telewizja ARD.

Także komentator telewizji ZDF stwierdził, że obaj kandydaci, związani niegdyś z Solidarnością, będą musieli starać się o głosy lewicy, w tym byłych komunistów. Podkreślił, że nawet niekryjący nienawiści do komunistów Jarosław Kaczyński nie wzywa obecnie do walki z komunizmem. Także największe niemieckie dzienniki opiniotwórcze - "Frankfurter Allgemeine Zeitung" i "Süddeutsche Zeitung" - w pierwszych relacjach twierdzą, że walka przed drugą tura będzie zacięta, a jej wynik pozostaje otwarty.

Austria: "Komorowski wcale nie znokautował rywala"

Austriacki dziennik "Die Presse" twierdzi, że pierwsza tura wyborów pokazała malejący dystans, jaki dzieli faworyta Bronisława Komorowskiego od jego kontrkandydata Jarosława Kaczyńskiego. - Pierwsze wyniki wskazują na malejące poparcie udzielone Bronisławowi Komorowskiemu, który wcale nie znokautował swojego rywala - twierdzi dziennik "Die Presse". - Do niedawna wydawało się jeszcze, że Jarosław Kaczyński nie ma najmniejszych szans na zwycięstwo. Teraz nie jest to takie pewne. Druga runda jest wielką niewiadomą, ponieważ elektorat Kaczyńskiego jest bardziej zdyscyplinowany, a Komorowskiemu trudno będzie wyciągnąć kolejne asy z rękawa - pisze austriacki dziennik.

Jak dodaje "Die Presse", nie ulega wątpliwości, że Kaczyński zdołał zaskoczyć swoich przeciwników politycznych zmianą strategii. - Polityk, który obiecał współpracę z rządem Donalda Tuska, przyciągnął sporą część niezdecydowanego elektoratu - uważa austriacki dziennik.

Belgia: Nie ma zdecydowanej większości

Bronisław Komorowski bez zdecydowanej większości - taką wiadomość wybijają belgijskie media informując o wyborach prezydenckich w Polsce. Zwracają one uwagę, że sztab zwycięskiego kandydata miał nadzieję tylko na jedną turę. Na razie komentarzy dotyczących polskich wyborów jest niewiele, dominuje informacja, że wbrew oczekiwaniom Platformy Obywatelskiej, Polacy pójdą do urn po raz drugi. Belgijskie media opierają się na doniesieniach agencyjnych, ale zamieszczają także krótkie charakterystyki dwóch kandydatów, którzy spotkają się w drugiej turze. Francuskojęzyczne telewizje RTBF i RTL także przedstawiają Bronisława Komorowskiego jako liberała, polityka proeuropejskiego. Jarosław Kaczyński to - jak podają belgijskie media - konserwatysta, eurosceptyk, przeciwny euro i nieufny wobec Rosji i Niemiec.

Z kolei niderlandzkojęzyczna telewizja VRT informuje swoich telewidzów, że Bronisław Komorowski to polityk tolerancyjny, przyjazny biznesowi, spokrewniony dalece z belgijską księżną Matyldą, która ma polskie korzenie. Natomiast Jarosław Kaczyński w relacji korespondenta flamandzkiej telewizji, to katolik i nacjonalista, sceptycznie nastawiony do Unii.

Słowacja: "Polacy nie zachwycili dyscypliną wyborczą"

Największy, opiniotwórczy słowacki dziennik "SME" komentując na swoich stronach internetowych sondażowe wyniki wyborów prezydenckich w Polsce, napisał, że Polacy "nie zachwycili dyscypliną wyborczą". Zdaniem dziennika, prawdziwa mobilizacja nastąpi dopiero w drugiej turze wyborów. Wybory prezydenckie bardziej zainteresowały Polaków poza granicami kraju niż w samej Polsce - twierdzi słowacki dziennik. - Podczas gdy w Berlinie przed lokalami wyborczymi ustawiały się długie kolejki, w kraju jedynie warszawiacy i mieszkańcy większych miast okazali wyborczą dyscyplinę - twierdzi dziennik "SME". Zdaniem dziennika, "Jarosław Kaczyński przerywał dobrą passę Bronisława Komorowskiego i to on jest faktycznym zwycięzcą pierwszej tury zmagań o prezydenturę. Mimo dużej różnicy punktów, wynik drugiej tury wyborów nie jest rozstrzygnięty".

DOSTĘP PREMIUM