Rosną apetyty lewicy. Arłukowicz mówi o 25-30 proc. poparcia i strofuje Platformę

Politycy lewicy złapali wiatr w żagle. Choć w niedzielnym głosowaniu Grzegorz Napieralski zdobył niespełna 14 proc. głosów są tacy, którzy wierzą, że będzie jeszcze lepiej. - Potencjał lewicy jest bardzo duży i będzie rósł. My mamy ambicję sięgania po 25-30 proc. wyborców - stwierdził Bartosz Arłukowicz. Poseł zrugał też polityków Platformy za arogancję.

W niedzielnym głosowaniu Grzegorz Napieralski zajął trzecie miejsce, zdobył 13,86 proc. głosów. Obaj politycy, którzy przeszli do drugiej tury nie zapominają o tym, gdzie może leżeć klucz do sukcesu. Jarosław Kaczyński obwieścił nawet, że od 21 czerwca przestanie używać słowa postkomuniści w stosunku do polityków SLD. A Grzegorz Napieralski niezmiennie podróżuje po Polsce i stawia warunki, które trzeba spełnić, żeby liczyć na jego poparcie.

Apetyty polityków lewicy rosną w wielkim tempie. - Ludzi głosującym na lewicę jest bardzo wielu. Potencjał lewicy jest bardzo duży i on będzie rósł. My mamy ambicję sięgania po 25-30 procent wyborców - mówił w programie "Fullkontakt" Bartosz Arłukowicz.

Tym, którym wynik Napieralskiego zawrócił w głowie, warto przypomnieć z jakim dorobkiem Sojusz kończył wybory w czasie ostatnich 10 lat. Rekord poparcia dla lewicy padł w 2001 roku. Sojusz pod wodzą Leszka Millera w wyborach do Sejmu zdobył wtedy 41,04 proc. głosów. Potem było już tylko gorzej. Wybory w 2005 roku zakończyły się wynikiem 11,31 proc., a w 2007r. - 13,15 proc. Jeszcze słabiej było w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Lista SLD w 2004 roku zebrała 9,35 proc. głosów. A w wyborach, które odbyły się przed rokiem - 12,34 proc.

A w Platformie króluje arogancja

Politycy lewicy poczuli moc poparcia wywalczonego przez Napieralskiego. Dlatego Bartosz Arłukowicz zrugał szefa Klubu Parlamentarnego PO za wypowiedź dla Radia Zet. Grzegorz Schetyna zapowiedział, że nie będzie bezpośrednich rozmów z SLD o poparciu dla Komorowskiego nie będzie. - Wypowiedź Schetyny pokazuje powinien rodzaj arogancji politycznej i lekceważącego podejście do wyborów. Politycy PO są przekonani, że zwycięstwo i poparcie im się po prostu należy. Bo są mądrzejsi, ładniejsi, fajniejsi. Te wybory pokazały, że jest inaczej. Że o wyborcę trzeba dbać, że trzeba mu powiedzieć w jakiej Polsce będziemy żyli. Mam wrażenie, że tego typu wypowiedzi jak Komorowskiego i Schetyny - przepełnione pewnością siebie - świadczą o tym, że PO zmierza w złym kierunku - mówił poseł lewicy.

Arłukowicz równocześnie przyznał, że nie przekonuje go również to co robi Jarosław Kaczyński. - Jak to mówi Kaczyński, to mnie to pachnie ściemą - tak poseł komentował zapowiedź prezesa PiS, że przestanie używać słowa postkomuniści w stosunku do polityków lewicy.

DOSTĘP PREMIUM