Schetyna: Koniec z naiwnością. Nie jesteśmy frajerami

PRZEGLĄD PRASY. Grzegorz Schetyna uważa, że kampania Bronisława Komorowskiego była dobra, a jego sztab nie zrobił niczego, czego trzeba się wstydzić. Szef klubu PO przypomina też w wywiadzie dla ?Polski the Times? kampanię sprzed pięciu lat i ówczesne wypowiedzi liderów PiS.

Szef klubu parlamentarnego PO przyznaje, że w kampanii padły "twarde słowa". Schetyna podkreśla, że wynika to z wcześniejszych doświadczeń Platformy Obywatelskiej.

- Trzy lata temu mówiłem: będzie odpowiedź na każdy atak PiS. Koniec z naiwnością polityczną, byliśmy zbyt otwarci i łatwowierni - mówi gazecie szef klubu PO. - Wtedy mieliśmy świetną kampanię, nastawioną na przyszłość, a dostaliśmy w odpowiedzi Wehrmacht - podkreśla Grzegorz Schetyna. - Na pewno nie jesteśmy frajerami, wtedy byliśmy zbyt naiwni. Nie mówię, że to jest miękka kampania, nie będziemy czarować rzeczywistości. Nie. To twarda kampania, twarde słowa.

Według Schetyny polskie kampanie są grzeczne w porównaniu z kampaniami w Stanach Zjednoczonych. Dodał, że najważniejszy jest właśnie koniec kampanii. - Od początku mówiłem, że najważniejszy będzie koniec, ostatnia prosta. Łatwiej być "challengerem" jak Kaczyński i gonić w kampanii. Komorowski był faworytem od początku, więc musieliśmy przeorientować kampanię, żeby mieć tempo i piłkę przy nodze - mówił Schetyna.

Dobry wynik Napieralskiego: "Nie widzę nowej jakości"

Były wicepremier komentuje także wynik wyborczy Grzegorza Napieralskiego. - Mają te kilkanaście procent i trzeba ich poważniej traktować. Nie widzę jednak żadnej nowej jakości, żadnego nowego planu - mówi Grzegorz Schetyna. Przypomina zarazem, że Napieralski zdobył dokładnie tyle głosów, ile SLD w wyborach parlamentarnych, więc "nic specjalnego się nie stało". Jego zdaniem Grzegorz Napieralski uwierzył, że "trzecie miejsce jest pierwszym".

- Elektora lewicy to mądrzy ludzie. Oni mają własne zdanie - mówi Schetyna komentując poparcie ludzi lewicy dla Komorowskiego. - Nie można przesadzać. Nagłośnione poparcie Cimoszewicza dla Komorowskiego było ważne, ale nie aż tak istotne, jak się okazało.

Cały wywiad z Grzegorzem Schetyną - w dzienniku "Polska"

DOSTĘP PREMIUM