Jak Kaczyński skrócił Monice Olejnik "Kropkę nad i"

Prowadząca program "Kropka nad i" Monika Olejnik była wczoraj równie zaskoczona, jak oglądający go widzowie. Jej gość Jarosław Kaczyński, dał się po kilku tygodniach zabiegów zaprosić do programu, ale skrócił dziennikarce program o 12 minut.

Piotr Markiewicz: Długo pani zabiegała o ten wywiad?

Monika Olejnik : Tak samo jak inni dziennikarze chciałam, żeby był moim gościem od czasu, kiedy postanowił kandydować w wyborach prezydenckich. Ciągle otrzymywałam odpowiedź, że być może w następnym tygodniu, że może w tym i tak w kółko. Wczoraj koło 11 dostałam sms-a, że Jarosław Kaczyński może być w "Kropce nad i". Kiedy przyjęłam tę propozycję byłam przekonana, że będzie w Warszawie.

Kiedy się pani dowiedziała, że prezes jest w terenie?

Później. Okazało się, że będzie w Supraślu. W Supraślu nie mieliśmy wozu, bo mieliśmy go w Białymstoku. Mój wydawca poprosił, żeby Jarosław Kaczyński został w Białymstoku. Druga strona mówiła, że to jest niemożliwe, ponieważ musi jechać do Supraśla, bo ma tam się spotkać z księżmi.

No i ...?

Tak się bujaliśmy, aż w końcu okazało się, że "Kropka" będzie z Białegostoku. Tam było wszystko przygotowane. Nieoczekiwanie panowie przenieśli się do Supraśla, gdzie nasza ekipa goniła za Jarosławem Kaczyńskim. Studio było nieprzygotowane, bo wpadli na ostatnią chwilę.

Zgodziła się pani, żeby program był krótszy?

Skoro było z Supraśla, to byłam przekonana, że "Kropka" będzie trwała 20 minut. Ale zadzwonił do mnie Joachim Brudziński i spytał, czy może być kilka minut krócej. Odpowiedziałam, żeby rozmawiali z moim wydawcą. No i nieoczekiwanie na początku Kaczyński powiedział, że skrócimy. No więc dobrze - pomyślałam, skrócimy o te pięć minut. Ale Jarosław Kaczyński skrócił mi program o 12 minut. Wyglądało na to, że nie odpowiadały mu moje pytania. [Monika Olejnik zaczęła od pytania, czy były premier Kaczyński przeprosi Polaków za IV RP, a później dociskała o przedwyborczą sympatię do Edwarda Gierka - red.]

A do Radia Zet, też pani zapraszała Jarosława Kaczyńskiego?

W Radiu Zet też próbowałam od momentu, w którym Kaczyński ogłosił, że będzie kandydował. Mój wydawca wysyłał maile i faksy. Zarówno w sprawie "Kropki" jak i Radia Zet. W Radiu Zet proponowałam debatę Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego, tak jak pięć lat temu zrobiłam debatę Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego. Ale tym razem opór był z obydwu stron. Miałam też przez pewien czas problemu z zapraszaniem Bronisława Komorowskiego, bo się na mnie swego czasu obraził. Spotkaliśmy się potem przypadkowo w charakteryzatorni w TVN24, kandydat na prezydenta Bronisław Komorowski się odobraził i przyszedł do mnie do Radia Zet.

DOSTĘP PREMIUM