"Wojna się nie skończyła. Zdrap sobie prezydenta". Tygodniki o wyborach

W chwili zamykania dzisiejszych wydań tygodników ostateczne wyniki wyborów nie były znane. Czy ogłaszać wygraną jednego z kandydatów? Jak w takiej sytuacji powinna wyglądać okładka? Tygodniki postanowiły w kreatywny sposób ominąć to pytanie.

Na dzisiejszej okładce ''Newsweeka'' widnieją dwie ramy obrazów podpisane ''Jarosław Kaczyński. Prezydent RP" i "Bronisław Komorowski. Prezydent RP". W środku zdrapki. ''Zdrap sobie prezydenta'' - nawołuje tytuł. Po zdrapaniu ukazują się uśmiechnięte twarze kandydatów.

A w ''Newsweeku'' między innymi rozmowa z Tadeuszem Mazowieckim. Podkreśla on wagę tych wyborów prezydenckich. - Gdyby skończyły się nie po myśli, to Polsce groziłby czarny scenariusz - mówi. Wyraża też wiarę, że gdy ucichną echa kampanii, Polska wróci do normy. - Wierzę, że będziemy umieli ze sobą rozmawiać - ocenia.

Wprost: tak czy owak wojna

Tomasz Lis wypowiada się dużo mniej optymistycznie niż Mazowiecki. Na okładce ''Wprost'' widnieje tytuł ''Trzecia tura'', zdjęcia sugerują, że rozegra się ona między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem, natomiast Bronisław Komorowski (jego mała podobizna wyłania się z dołu strony) będzie miał mniejsze znaczenie.

W ten sposób ''Wprost'' z jednej strony omija problem, czyje zwycięstwo ogłosić na okładce, a - z drugiej strony głosi pogląd, że jakikolwiek będzie ostateczny wynik na scenie politycznej nie zapanuje pokój. - Wybierając naszego prezydenta, w gruncie rzeczy decydowaliśmy o tym, jakiej chcemy w Polsce wojny - pisze redaktor naczelny ''Wprost''.

Tomasz Lis argumentuje, że wybór między dwoma kandydatami oznaczał właściwie selekcję między ''polityczną wojną jądrową'' - która miałaby miejsce w przypadku wygranej Jarosława Kaczyńskiego- i wojną konwencjonalną po zwycięstwie Bronisława Komorowskiego. Tomasz Lis twierdzi, że dyskusja między dwoma głównymi kandydatami była niemerytoryczna. Stąd popularność Napieralskiego, którego kampanię określa jako ''nadwiślański obamizm w rytmie disco polo''. - Bardzo wielu młodych ludzi wolało głosować na rozdawane wyborcom jabłka i taneczne wygibasy z panienkami - pisze Lis.

Przekrój: Zakończył się w Polsce impas

''Zakończył się w Polsce impas zapoczątkowany po wyborach parlamentarnych 2007 roku. Zdecydowanie za długo trwał polsko-polski mecz na wyniszczenie'' - komentuje Marek Zając na stronie internetowej "Przekroju". I stawia pytania: - Czy rząd będzie palił się do trudnych reform, czy grał o najszersze poparcie społeczne i unikał trudnych decyzji? Czy Prawo i Sprawiedliwość zerwie z polityką miłości? Wreszcie - jak Bronisław Komorowski spełni się w nowej roli? ''Czy ma pomysł na siebie jako prezydenta, czy zniknie w cieniu premiera?'' Publicysta podnosi też kwestię lewicy: czy Grzegorz Napieralski utrzyma zdobytą popularność?

DOSTĘP PREMIUM