Schetyna: Wybory wiosną mogłyby dla nas oznaczać porażkę

Jeszcze dobrze nie zakończyły się wybory prezydenckie, a politycy już zastanawiają się nad najlepszym dla nich terminem wyborów parlamentarnych. Rok temu przedstawiciele czterech głównych ugrupowań sejmowych opowiadali się jeszcze za przyspieszeniem wyborów parlamentarnych z jesieni na wiosnę 2011 roku. Teraz, po wysokich sondażach Jarosława Kaczyńskiego, dla Platformy Obywatelskiej wcześniejszy termin wyborów może być nie na rękę, choć, jak twierdzi Grzegorz Schetyna, wciąż partia rozważa ten wariant.

Pomysł wiosennych wyborów parlamentarnych w 2011 roku usprawiedliwiany był z objęciem przez Polskę przewodnictwa w Unii Europejskiej w II połowie przyszłego roku. Zdaniem polityków kampania wyborcza w jego trakcie źle służyłaby zarówno polskim jak i unijnym interesom. Ale już w kwietniu tego roku politycy Platformy stwierdzili, że byłoby lepiej, gdyby wybory odbyły się jesienią.

Teraz, gdy partia Jarosława Kaczyńskiego, jak wskazują sondaże z wyborów prezydenckich, rośnie w siłę, wybory na wiosnę dla Platformy mogłyby oznaczać porażkę. Czy PO myśli więc o jak najpóźniejszym terminie? - Jest taki wariant. Myśleliśmy o tym i cały czas bierzemy go pod uwagę. To wtedy jest początek, czy jakaś połowa listopada 2011 - mówił w RMF FM Grzegorz Schetyna. Nie wykluczył jednak, że przyspieszenie wyborów jest możliwe.

- Różne scenariusze, ale tak jak powiedziałem - dzisiaj jeszcze trochę radości i przygotowanie tego pomysłu, który będzie kluczowy dla Polski na najbliższe miesiące - uciął.

Do wyborów parlamentarnych, kiedy by się nie odbyły, nie ma mowy o odważnych reformach. Zamiast tego będą niewielkie zmiany. Platforma przyjęła strategię małych kroków: robić to, co można, i tak, by nie zniechęcić wyborców - podaje "Gazeta Prawna", powołując się na wypowiedź jednego z czołowych polityków Platformy: - Wymachiwanie reformatorskim sztandarem jest efektowne, ale jeśli ma oznaczać przegraną, nie ma sensu. Do wyborów parlamentarnych zostało 500 dni. Przez półtora roku Polską rządzić więc będą premier i prezydent z jednej partii.

Pierwsza Dama Anna Komorowska [ZDJĘCIA] Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię:

DOSTĘP PREMIUM