Piesiewicz chce, by szantażyści odpowiedzieli za sfilmowanie go

Senator Krzysztof Piesiewicz chce, by osoby, które go szantażowały odpowiedziały przed sądem także za nagranie kompromitującego filmu bez jego zgody - podaje ?Wprost?.

Kompromitujący film i zdjęcia, na których widać senatora w kobiecej sukience obiegły całą Polskę. W 2009 roku ujawnił je na swojej stronie internetowej "Super Express".

Wkrótce rusza proces osób oskarżonych o szantażowanie Piesiewicza i wyłudzenie od niego ponad 500 tys. zł - Joanny D., Zbigniewa S. i Haliny S. Senator chce by jego szantażyści odpowiedzieli także za nagranie filmu i powołuje się na art. 267 kodeksu karnego. Zgodnie z nim za "posługiwanie się urządzeniem wizualnym" bez zgody filmowanego grozi do dwóch lat więzienia.

Oskarżeniu odpowiadają na razie jednak tylko za szantażowanie. By sąd ich osądził na nieuprawnione nagranie filmu, potrzebna jest ich zgoda. Senator liczy na to, że ją uzyska, ale jeśli się to nie uda będzie chciał doprowadzić do zwrotu sprawy do prokuratury do ponownego rozpatrzenia - pisze "Wprost" .

Mecenas Czesław Jaworsi, pełnomocnik Piesiewicza, powiedział, że w takich sytuacjach prokuratura może sformułować nowy akt oskarżenia.

DOSTĘP PREMIUM