Drzewiecki w TOK FM: Wybory? Nie zastanawiałem się. Dużo się może zmienić

Dominika Wielowieyska pytała w Poranku Radia TOK FM Mirosława Drzewieckiego, czy chce startować w wyborach parlamentarnych w 2011r. - Nie zastanawiałem się jeszcze, polityka to jest takie zajęcie, że w ciągu dwóch tygodni może się dużo zmienić - odpowiadał były minister sportu.

- Czy rozmawiał pan z premierem po aferze? - pytała Dominika Wielowieyska swojego gościa. - Bardzo często rozmawiałem z premierem, ale nie rozmawialiśmy na ten temat - mówił Drzewiecki. I dodał: - Ta sprawa była od początku przede wszystkim do załatwienia przez komisję śledczą i prokuraturę. Od "pseudoafery" hazardowej przyjąłem założenie, że do czasu jej wyjaśnienia nie będę się wypowiadał na ten temat - mówił poranny gość TOK FM. I przekonywał: - Dzisiaj wiemy, że przeciek, czyli główny zarzut Mariusza Kamińskiego, polegał na tym, że Sobiesiak dowiedział się o akcji i przestał używać telefonu. Z prasy wiemy, że Sobiesiak odłożył telefon, bo dowiedział się z "Rzeczpospolitej", że jego telefon jest podsłuchiwany, czyli to co było koronnym argumentem, okazało się nieprawdą - przekonywał.

- Pojawiają się głosy, że Mirosław Drzewiecki powinien odejść z polityki i nie sprawa przecieku jest tu najważniejsza, tylko relacje z Sobiesiakiem, niedopuszczalne w przypadku ministra polskiego rządu - mówiła Wielowieyska. - To jest bardzo krzywdząca ocena - odpowiedział Drzewiecki. - Jak każdy człowiek mam dużo ludzi, których znam lepiej lub gorzej. I to, że się zostaje ministrem nie powoduje, że osoby które się zna np. z imprez sportowych, nagle mówi się, że się ich nie zna - przekonywał były minister sportu.

- Nawet jeśli są to osoby skazane za korupcję? - dopytywała prowadząca. - Tego nikt nie wiedział. My dowiedzieliśmy się o tej sytuacji z prasy - zapewniał Drzewiecki. - I nie na miejscu jest mówienie, że wiedzieliśmy o tym i tolerowaliśmy, to jest nieprawdziwa informacja - dodał.

"99 proc. informacji w tej sprawie jest nieprawdziwych"

- Gdyby PO zdecydowała się usunąć pana ze swoich szeregów, to byłoby krzywdzące? - pytała Dominika Wielowieyska. - To była skandaliczna sprawa i akcja pana Mariusza Kamińskiego była wymierzona w Tuska i rząd. Uważam, że 99 proc. informacji w tej sprawie jest nieprawdziwych - odpowiadał Drzewiecki. Czyli były minister nie ma sobie nic do zarzucenia? - Ja przede wszystkim w żaden sposób nie byłem uczestnikiem żadnej afery hazardowej - zapewniał gość TOK FM. I przekonywał: - Ministerstwo, którym ja kierowałem nie miało żadnego wpływu na to, czy będą np. dopłaty, bo to była kwestia ministra finansów. My tylko wskazywaliśmy cel, na który te pieniądze mogłyby być przeznaczone.

Liderzy PO nie rozmawiają z Drzewieckim o przyszłości? - Ja nie rozmawiam o przyszłości - mówił Drzewiecki. - Miałem nadzieję, że wszystko się wcześniej skończy i wyjaśni, ale cierpliwie czekam. To jest dla mnie bardzo trudny czas. Ludzie, którzy próbują mnie oceniać są nieobiektywni. Przeciwstawiam takiemu traktowaniu ludzi - podkreślał Mirosław Drzewiecki w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM