Kwiatkowski: Brudziński nie zna procedur. Emocje nie pozwalają mu wypowiadać się rzetelnie

- Czasem człowiek znajduje się w takiej sytuacji, że brakuje mu słów - to komentarz ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego po słowach Joachima Brudzińskiego w TVN24. Poseł PiS mówił o niegodnym zachowaniu premiera w Smoleńsku i niewystarczającym zabezpieczeniu zwłok zmarłego prezydenta. - Pan poseł nie zna prokuratorskich procedur. Emocje nie pozwalają mu wypowiadać się rzetelnie - powiedział minister.

Brudziński: Tusk zostawił ciało prezydenta RP w ruskiej trumnie

- Czasem człowiek znajduje się w takiej sytuacji, że brakuje mu słów. Ta wypowiedź przywołała moje wspomnienia z 10 kwietnia, pewnie najbardziej dramatyczne w moim życiu. To było kilkanaście godzin, które człowiek nigdy ze swojej pamięci nie wyrzuci - mówił.

- Kiedy słyszę o jakimś ściganiu się autobusów to muszę przypomnieć, że jedną z pierwszych decyzji, jaka podjął pan premier Tusk była propozycja wspólnej delegacji. Premier zaprosił do rządowego samolotu pana prezesa Kaczyńskiego po to, by pojechali tam na miejsce wspólnie. Jestem zaskoczony i to jest najdelikatniejsze słowo jakie mi przychodzi do głowy, słowami o jakiś wyścigach na miejsce katastrofy - stwierdził minister.

"Brudziński nie zna procedur"

Kwiatkowski odpowiedział na zarzut Brudzińskiego o niegodnym potraktowaniu zwłok prezydenta, które nie były odpowiednio zabezpieczone. - Jeżeli słyszę, że zwłoki leżały na miejscu katastrofy przykryte folią, to rozumiem, że ktoś może nie znać procedur, które obowiązują wszystkich prokuratorów. Według nich zwłoki są obfotografowywane na miejscu zdarzenia i sporządzany jest protokół. Nie można ich ruszyć do momentu, kiedy na miejsce nie przybędzie lekarz stwierdzający zgon - tłumaczył.

Kwaitkowski mówił też o rzekomym opóźnieniu z wydaniem ciała zmarłego prezydenta jego bratu Jarosławowi Kaczyńskiemu - Jeżeli też słyszę, że zwłoki zostały wydane z pewnym opóźnieniem, to nie zapomnę jak premier na prośbę Jarosława Kaczyńskiego naciskał na Rosjan na jak najszybsze wydanie ciała. Bezpośrednio po katastrofie, w nocy, w zakładzie medycyny sądowej w Smoleńsku została dokonana sekcja zwłok. Zrobiono wszystko, żeby na drugi dzień nad ranem Jarosław Kaczyński mógł zabrać ze sobą zwłoki brata - przekonywał szef resortu sprawiedliwości.

- Słyszę też zarzut, że do samolotu nie zabrano kompanii reprezentacyjnej. W samolocie polecieli wtedy prokuratorzy i eksperci, którzy na mieli przeprowadzać badania. Mam takie wrażenie, że jednak ogromne emocje nie dają panu Brudzińskiemu komfortu wypowiadania poglądów uczciwych i wyważonych i rzetelnych - podsumował minister.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM