Sikorski o wywiadzie: Nie padło słowo "zbrodnicza". Kaczyński dorabia sobie animuszu

- Powiedział, tak jak ja pamiętam, że to wynik nagonki tabloidów i rzeczywiście powiedział o "waszej polityce" nie używając słowa "zbrodnicza" - komentuje w Radiu ZET Radosław Sikorski wywiad prezes PiS dla "Gazety Polskiej". Kaczyński opowiada w nim o swojej reakcji na wieść o śmierci brata i słowach wypowiedzianych do szefa MSZ: " To wynik waszej zbrodniczej polityki - nie kupiliście nowych samolotów".

Minister Spraw Zagranicznych, który jako pierwszy zadzwonił do Jarosława Kaczyńskiego i poinformował go o katastrofie samolotu lecącego na obchody rocznicy Katynia, wyjaśnia, że faktycznie dzwonił dwa razy do prezesa PiS.

W wywiadzie dla "Gazety Polskiej" Jarosław Kaczyński mówi, że minister dzwonił do niego dwa razy. Pierwszy raz, by powiedzieć o katastrofie i drugi raz, kiedy miał kategorycznie stwierdzić, że katastrofa była wynikiem błędu pilota.

"Akurat goliłem się, gdy zadzwonił telefon. Byłem pewien, że to brat telefonuje już ze Smoleńska. Usłyszałem jednak jakiś nieznajomy glos. Chyba był to któryś ze współpracowników ministra Sikorskiego. Później słuchawkę przejął sam minister. Poznałem go. Nie miałem cienia wątpliwości, że stało się coś złego. Dowiedziałem się, że doszło do katastrofy. Rozbił się samolot. Wszyscy zginęli. Powiedziałem mu: "To jest wynik waszej zbrodniczej polityki - nie kupiliście nowych samolotów". Na tym rozmowa się skończyła."

"Wykluczam zbrodnicze intencje ministra Szczygły"

- Potwierdzam, że łączyliśmy się dwa razy. Zadzwoniłem do niego osobiście, bo jeszcze w komórce miałem numer domowy, i w międzyczasie prosiłem centrum MSZ o łączenie. Stąd druga rozmowa - opowiada Radosław Sikorski i dodaje: - Powiedział, tak jak ja pamiętam, że to wynik nagonki tabloidów i rzeczywiście powiedział o "waszej polityce" nie używając słowa "zbrodnicza". No jeśli tak myślał, to broniłby świętej pamięci Aleksandra Szczygły, bo przypominam, że jedyny przetarg na samoloty rządowe rozpisałem jako szef MON w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Sześć firm złożyło oferty i ten dobrze przygotowany przetarg unieważnił minister obrony w rządzie Jarosława Kaczyńskiego - Aleksander Szczygło, ale wykluczam żeby miał jakieś zbrodnicze czy złe intencje.

Minister Sikorski stanowczo zaprzeczył by padło słowo "zbrodnicza". - "Zbrodnicza" bym zapamiętał, na pewno nie padło. Prezes Kaczyński dorabia sobie teraz animuszu. To były chwile, dosłownie minuty po katastrofie, więc myśleliśmy o ustalaniu faktów, a nie o tym kto jest winien - argumentował w Radiu ZET szef MSZ.

Jarosław Kaczyński w wywiadzie twierdzi też, że Sikorski podczas drugiej rozmowy telefonicznej miał powiedzieć, że przyczyną katastrofy był błąd pilota.

"Oznajmił mi to zdecydowanie i jednoznacznie. Teraz myślę, że zarówno Sikorski, jak i sam Tusk bali się, że publicznie powtórzę to, co powiedziałem Sikorskiemu podczas pierwszej rozmowy telefonicznej" .

Sikorski: Powtórzyłem, że nie powinni lądować we mgle

- "Błąd pilota" nie mogłem powiedzieć, bo nie miałem jeszcze zdania na ten temat. Mogłem najwyżej powtórzyć to, co przekazał mi ambasador Bahr (Polski ambasador w Moskwie Jerzy Bahr, jako jeden z pierwszych był w Smoleńsku), który był na miejscu katastrofy, mianowicie to, że nie powinni lądować we mgle - wyjaśnił Sikorski.

Minister Spraw Zagranicznych przypomniał też odnosząc się do zarzutów Jarosława Kaczyńskiego, który twierdzi m.in., że premier się z nim ścigał w drodze do Smoleńska, że Donald Tusk oferował miejsce prezesowi PiS w swoim samolocie lecąc na miejsce katastrofy, i że to prezes PiS z tego nie skorzystał.

Przy okazji wywiadu prezesa PiS minister Sikorski ocenił, że katastrofa smoleńska po raz kolejny jest pretekstem do tworzenia mitów.

- Mogę powiedzieć, że coraz więcej mitów jest tworzonych w związku z tą katastrofą. Chociażby taki, że ktoś powinien podstawić jakieś zapasowe kolumny [samochodów - red.] na innych lotniskach. W ciągu 20 lat wolnej Polski nigdy nie zdarzyło się, by ktoś podstawiał zapasowe kolumny [samochodów na wypadek zmiany miejsca lądowania - red.], bo po prostu nie ma takiej praktyki. Chcę przypomnieć, obydwie wizyty premiera i prezydenta [lot Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska - red.] od strony bezpieczeństwa były organizowane w identyczny sposób - tłumaczył Sikorski.

DOSTĘP PREMIUM