Wywiad J. Kaczyńskiego w "GP". Efekt frustracji czy polityczna kalkulacja? [WIDEO]

- Jarosław Kaczyński ma coraz więcej powodów do frustracji i daje jej wyraz - mówił w TOK FM prof. Janusz Majcherek, politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. - Ten wywiad jest częścią politycznej strategii - oponował dr Artur Wołek z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu. Inni dodają: To powrót do starego PiS. Partia może na tym stracić poparcie wyborców, którzy uwierzyli w zmianę prezesa po 10 kwietnia.

Kaczyński do Sikorskiego: Wasza zbrodnicza polityka>>

 

W dzisiejszym wywiadzie udzielonym "Gazecie Polskiej" Jarosław Kaczyński opowiada o dniu, w którym dowiedział się o katastrofie smoleńskiej oraz o swojej reakcji na wiadomość o śmierci wszystkich na pokładzie prezydenckiego Tu-154. Prezes PiS nie powstrzymał się od komentarza politycznego: "Dziś wiem, że nasze postoje i powolne tempo jazdy były wymuszone przez ścigającą nas delegację z premierem Tuskiem, który koniecznie chciał dotrzeć do Smoleńska przed nami. W pewnym momencie limuzyna z Donaldem Tuskiem minęła nas i dopiero wtedy pozwolono nam normalnie jechać. To była zresztą jakaś kompletna paranoja. Bo jeśli premier polskiego rządu ścigał się ze mną, kto pierwszy dojedzie do miejsca katastrofy, to widocznie szczególnie zależało mu, by się tam pokazać" - mówił były premier.

- Jarosław Kaczyński oraz Prawo i Sprawiedliwość są tacy, jak pokazał się w dzisiejszym wywiadzie Kaczyński - mówił w TOK FM prof. Janusz Majcherek, politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. - PiS to partia zbudowana na frustracji i żądzy odwetu. W związku z tym do partii przychodzą ludzie, których to motywuje. Byłoby czymś dziwnym, gdyby nagle PiS stał się partią o odmiennej formule, o odmiennym celu działania. Tu wielkich zmian nie należało się spodziewać. Jeżeli są jakieś zmiany, to jest to nasilenie się pewnych tendencji związanych z katastrofą smoleńską i przegranych wyborach - mówił Majcherek.

"Ten wywiad to część strategii"

- Trzeba się zastanowić dlaczego Kaczyński tak mówił w wywiadzie, a analizę psychiczną zostawić poradnikom dla pań - twierdził dr Artur Wołek z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu. - To nie jest tak, że Kaczyński jest sfrustrowany i biedny, ten wywiad jest częścią politycznej strategii obydwu stron, bo jeżeli prezydent-elekt mówi, że pierwszą jego decyzją będzie wyrzucenie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego, to oznacza to podjęcie rękawicy i rozpoczęcie konfliktu - dodał.

- Porażka wyborcza pogłębiła stan frustracji u Kaczyńskiego i te emocje wybuchły z jeszcze większą furią - twierdzi prof. Majcherek. Z kolei wg dr. Wołka obaj kandydaci w ostatnim tygodniu kampanii dowiedzieli się ważnej rzeczy: - Konflikt nie buduje, ale pozwala zmobilizować elektorat - mówił politolog w TOK FM.

Awantury odbiją się czkawką wszystkim

Politolog Sergiusz Trzeciak uważa, że język PiS to odpowiedź na ostre wypowiedzi Janusza Palikota (np. że Lech Kaczyński ma krew na rękach). - Rodzi się pytanie, na ile przemiana Jarosława Kaczyńskiego była realna - mówi Trzeciak. Jego zdaniem zmiana retoryki zaszkodzi właśnie PiS, a nie Platformie. Natomiast na dłuższą metę pyskówki wyjdą bokiem całej klasie politycznej - ludzie przestaną traktować poważnie to, co mówią politycy.

Politolog: PiS uległo prowokacji Palikota

Annusiewicz: to powrót do starego wizerunku PiS

Dr Olgierd Annusiewicz mówi, że zmiana wizerunku Jarosława Kaczyńskiego mogłaby dać mu trwały wzrost poparcia, gdyby wytrzymał dłużej - pół roku lub rok. - Wtedy wynik wyborczy w wyborach parlamentarnych za półtora roku byłby bardzo obiecujący. Jednak Ci, którzy uwierzyli w przemianę po 10 kwietnia zobaczyli, że wczoraj, że wraca stary Jarosław Kaczyński ze swoją zaciętością i Joachim Brudziński z agresją. Elektorat dobyty z wielkim trudem, zacznie odpływać - stwierdził polityk.

Annusewicz: Ta świadoma zmiana wizerunku prezesa PiS'u doprowadzi partię do upadku

PiS wraca do siebie: oskarżenia i insynuacje

Od poniedziałku politycy Prawa i Sprawiedliwości zaczęli ponownie odnosić się do katastrofy smoleńskiej. Wczoraj w "Kropce nad i" Joachim Brudziński mówił m.in. że w Smoleńsku był świadkiem zachowania premiera i to co zobaczył pozbawiło go szacunku do Tuska "jako człowieka". Dzisiaj w TOK FM Marek Migalski stwierdził , że PiS niesłusznie na czas kampanii zrezygnowało z mówienia o katastrofie smoleńskiej. Eurodeputowany Jacek Kurski z kolei stwierdził, że język, którego używa teraz jego partia to odreagowanie trzymiesięcznej cenzury .

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM