Graś: Premier nie musiał się z nikim ścigać

"Brednie", "absurdalne zarzuty" - tak rzecznik rządu Paweł Graś skomentował zarzuty polityków PiS nt. zachowania Donalda Tuska i rządu po katastrofie smoleńskiej. - Nieprawdą jest, że padał deszcz, że ciało pana prezydenta leżało na folii. Leżało na noszach, przykryte białym płótnem - mówi w TVN24 Graś.

- Premier nie musiał się z nikim ścigać, dlatego że pan prezes Kaczyński miał zaproszenie na pokład samolotu, którym na miejsce katastrofy udawała się delegacja rządowa. Pół dnia czekaliśmy na odpowiedź. Nie uzyskaliśmy jej. Opóźniliśmy przez to odlot o dwie godziny - tak Paweł Graś, rzecznik rządu, komentuje zarzuty Jarosława Kaczyńskiego. W wywiadzie dla "Gazety Polskiej" prezes PiS zarzucił Tuskowi, że ten chciał być pierwszy na miejscu tragedii i ścigał się z nim. - Gdybyśmy chcieli być wcześniej, to wylecielibyśmy kilka godzin wcześniej. To są absurdalne zarzuty - mówi rzecznik rządu.

Graś skomentował również wypowiedź Joachima Brudzińskiego z PiS nt. rzekomo niegodnego potraktowania ciała prezydenta. - Przykro mi to mówić, ale to są brednie. Trudno zachować spokój komentując to, co mówi Brudziński. To są bzdury. Nieprawdą jest, że padał deszcz, że ciało pana prezydenta leżało na folii. Leżało na noszach, przykryte białym płótnem - atakuje rzecznik rządu.

Ma również teorię, dlaczego politycy PiS teraz zaczynają atakować premiera w kontekście tragedii smoleńskiej. - Mam wrażenie, że jest to wściekłość odłożona w czasie albo taki manewr wyprzedzający przed tym, co dziś się działo - mówi. Chodzi o dzisiejsze informacje TVN24 , że odczytano część nagrań z czarnych skrzynek prezydenckiego samolotu. Miała się znaleźć na nich wypowiedź pilota, że jeżeli nie wyląduje, to go ktoś "zabije".

Dodaje również, że polityczne ataki mają zasłonić problemy wewnętrzne w PiS-ie. Sugeruje, że trwa tam walka frakcji po wyborach.

DOSTĘP PREMIUM