Palikot: Prezydent w chwili katastrofy nie miał we krwi alkoholu? Tym większa odpowiedzialność

- Jeżeli Lech Kaczyński wywierał presję na lądowanie, to wywierał ją w pełni świadomie, więc jego odpowiedzialność jest większa - tak Janusz Palikot skomentował informację "Rzeczpospolitej" o wynikach sekcji zwłok Lecha Kaczyńskiego. "Rz" podała, że wyniki badań nie wykazały śladów alkoholu we krwi prezydenta. Palikot w Poranku Radia TOK FM ujawnił także, jakie pytania chce zadać podczas prac zespołu ds. zbadania katastrofy.

Wyniki sekcji zwłok prezydenta Kaczyńskiego ma dziś poznać rodzina. Z informacji "Rz" wynika, Z informacji "Rz" wynika, że badania wykazały brak w organizmie śladów alkoholu.

O to, czy prezydent nie był w momencie katastrofy pod wpływem alkoholu pytał wielokrotnie Janusz Palikot. Co sądzi o ujawnionych wynikach sekcji? - Jeżeli Lech Kaczyński wywierał presję na lądowanie, to wywierał ją w pełni świadomie - więc jego odpowiedzialność jest większa - mówił w Poranku Radia TOK FM. Obecność w ciele prezydenta "środków odurzających" oznaczałoby, że "zaburzony był racjonalny proces". - Padały tam zadnia, które można zrozumieć jako wypowiedziane w intencji Lecha Kaczyńskiego i on w tej sytuacji nie był pod wpływem alkoholu, to on i jego otoczenie świadomie wywierało presję na lądowanie w warunkach, które groziły katastrofą - powiedział Palikot przywołując ujawnione zapisy z czarnych skrzynek prezydenckiego tupolewa.

Trudne pytania i sprawdzanie kultury "środowiska PiS"

Poseł Janusz Palikot zapowiedział, że weźmie udział w pracach zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej. W Poranku Radia TOK FM ujawnił, że przygotował już 11 pytań, które chce zadać podczas prac grupy tworzonej na razie tylko przez parlamentarzystów PiS. Jedno z nich dotyczy interpelacji posła Karola Karskiego. Polityk PiS miał pytać o okoliczności słynnego lotu do Tibilisi. Podczas tamtego lotu drugim pilotem był Arkadiusz Protasiuk, który dowodził lotem 10 kwietnia do Smoleńska. - Czy była interpelacja była konsultowana Jarosławem Kaczyńskim, z kierownictwem klubu PiS, czy z innymi ważnymi politykami PiS? - pytał poseł Palikot.

Zdaniem polityka Platformy poprzez zadawanie pytań np. nt. lotu do Gruzji mogła powstać "atmosferę ze strony środowiska PiS, która popychała Lecha Kaczyńskiego i inne osoby, które znajdowały się na pokładzie do wywierania presji" żeby lądować. - Mogli mieć wrażenie, że ktoś - na złość - nie chcieć lądować i pod wpływem tej presji wywierali nacisk na lądowanie w katastrofalnych warunkach - mówił.

Czy polityk PO jest przygotowany na to, że parlamentarzyści PiS nie dopuszczą go do głosu? - Będzie można sprawdzić kulturę tego środowiska, tolerowana innych. I pokazać, że nie chodzi im o żadne wyjaśnienie tylko i wyłącznie o to, żeby narzucić swój jednostronny punkt widzenia - mówił Palikot. - To pokaże jednostronności tego zespołu. To będzie cenna informacja dla społeczeństwa - dodał.

"Wojna o interpretację katastrofy"

Według gościa Poranka Radia TOK FM nie można bagatelizować prac zespołu do zbadania katastrofy smoleńskiej. - Uważam wojnę o interpretację katastrofy za

jedną z najważniejszych i decydujących na lata o polskiej scenie politycznej. To się rozstrzygnie przed tym, jak prokuratura przedstawi efekty śledztwa - mówił Palikot.

Jak dodał to tym bardziej ważne, że "40 proc. społeczeństwa uważa, że katastrofa to wina Lecha Kaczyńskiego i tyle samo, że to wina obsługi lotniska, Rosjan". Dlatego zespół, który zainaugurował we wtorek pracę "to bardzo dobry instrument propagandowy dla PiS". - Trzeba kontrować, zadawać pytania. Ja mogę to zrobić dobrze i skutecznie - stwierdził poseł PO z Lublina.

DOSTĘP PREMIUM