Błaszczak: Bruksela odsunęła posła Migalskiego od polskich spraw

- Joanna Kluzik-Rostkowska dostała propozycję zasiadania w najwęższych władzach PiS, ale z niej nie skorzystała - odpiera zarzuty eurodeputowanego Marka Migalskiego, poseł PiS Mariusz Błaszczak. Migalski we wpisie na swoim blogu skrytykował władze partii za m.in. niedocenienie pracy jaką wykonali Kluzik-Rostkowska i Paweł Poncyljusz podczas kampanii wyborczej.

Nominowany na szefa klubu PiS Mariusz Błaszczak, który był dziś gościem Polskiego Radia, powiedział też, że nie zgadza się ze słowami Migalskiego, który oskarżył swoją partię o koncentrowanie się po przegranych wyborach prezydenckich na sprawach "krzyża" i tragedii Smoleńskiej (dziś Migalski w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" powtórzył swojej zarzuty).

Zdaniem posła to pewnie odległa perspektywa Brukseli powoduje, że eurodeputowany nie dostrzega polskich spraw.

Błaszczak powiedział, że to dobrze, że PiS właśnie teraz po wyborach wróciło do tematów najważniejszych dla Polski, wśród których jest katastrofa smoleńska wymagająca dokładnego wyjaśnienia. - Przez pewien czas na temat katastrofy była cisza. Zadziałało zaklęcie premiera Tuska żebyśmy zaufali Rosjanom i czekali. Tymczasem w moim przekonaniu, państwo polskie powinno być aktywne. Nie po to płacimy podatki, żeby państwo uchylało się od wyjaśnienia przyczyn katastrofy z 10 kwietnia - przekonywał Mariusz Błaszczak.

Tragedia podczas Love Parade to też zbrodnia

A co z Antonim Macierewiczem, przewodniczącym zespołu, który ostatnio zdominował media, pytali prowadzący. Według Błaszczaka, wszelkie kontrowersje wokół przewodniczącego tej grupy są niepotrzebne. Tak jest też ze stwierdzeniem, że katastrofa smoleńska była zbrodnią. - To co się stało w Duisburgu, gdzie podczas Love Parade zginęło 20 osób, w tamtejszych mediach też nazywane jest zbrodnią i nikt się z tego powodu nie oburza - mówił poseł PiS.

DOSTĘP PREMIUM