"Zły początek prezydentury Komorowskiego". Pierwsza reakcja PiS ws. krzyża

- Zły początek prezydentury Komorowskiego - tak Mariusz Błaszczak, rzecznik PiS zareagował na awanturę wywołaną przez przeciwników przeniesienie krzyża spod Pałacu Prezydenckiego. Stwierdził, że odpowiada za nią PO, bo nie potrafiła wsłuchać się w "głos społeczeństwa".

Awantura przed Pałacem Prezydenckim : Zobacz galerię zdjęć

- To zły początek prezydentury Bronisława Komorowskiego - mówi Mariusz Błaszczak. I przypomina, że "w czasie kampanii wyborczej Komorowski zorganizował konferencję prasową w okolicach bazyliki w Licheniu, fotografował się w kościele". - A po kampanii wyborczej powiedział, że chce usunąć krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego - zauważa.

- Władza PO jest władzą absolutną, bo wszystkie instytucje są opanowane przez polityków PO - mówi rzecznik PiS. Ale, zdaniem Błaszczaka, PO "ponosi odpowiedzialność absolutną za swoje czyny". I powinna słuchać ludzi.

- Rozwiązanie jest bardzo proste - uważa Błaszczak. - Wystarczy, żeby gospodarz tego miejsca stwierdził, że zgadza się na pomnik, który powstanie w tym miejscu, wskazanym przez miliony ludzi po 10 kwietnia. Że elementem pomnika będzie krzyż. To nie jest nic nadzwyczajnego w naszej kulturze, cywilizacji nawet dla ludzi niewierzących.

- Uważam, że to Bronisław Komorowski traktuje tę sprawę wybitnie politycznie - dodaje Błaszczak. - Władza powinna słuchać ludzi, a nie demonstrować siłę, jak to dzisiaj miało miejsce. Policja, straż miejska - to jest działanie antyobywatelskie.

To jest wyłącznie pretekst - tak Mariusz Błaszczak mówi o sprzeciwie stołecznego konserwatora wobec postawienia pomnika przed Pałacem Prezydenckim. - Pan prezydent elekt chce w każdy możliwy sposób zatrzeć pamięć o swoim poprzedniku - dodaje.

Przed Pałacem demonstrowała dziś grupa kilkuset osób, które m.in. obrzuciły wyzwiskami służby porządkowe, harcerzy i księży usiłujących przenieść krzyż do kościoła św. Anny. Skandowały "Jarek, Jarek!" i "Rząd musi odejść".

Było bardzo gorąco, pikietujący przerwali nawet kordon policji. Doszło do przepychanek między siłami porządkowymi a przeciwnikami przeniesienia krzyża. Po kilkudziesięciu minutach szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski powiedział, że nie będzie dzisiaj przeniesienia krzyża, bo nie chcą narażać na niebezpieczeństwo ludzi.

Zamieszki pod Pałacem Prezydenckim. Krzyż zostaje

Tłum skanduje: "Jarek, Jarek" - czytaj relację minuta po minucie

DOSTĘP PREMIUM