Palikot: Jestem zażenowany wypowiedzią Komorowskiego

Prezydent elekt Bronisław Komorowski zapowiedział, że Maria i Lech Kaczyńscy, wszyscy urzędnicy Kancelarii Prezydenta i BBN, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, zostaną godnie upamiętnieni na Krakowskim Przedmieściu. - Jestem niestety zażenowany wypowiedzią pana prezydenta Komorowskiego - skomentował poseł PO Janusz Palikot.

Komorowski, zapowiadając dziś upamiętnienie pary prezydenckiej mówił: - Chcę powiedzieć, że rzeczą oczywistą - niewynikającą z żadnej kalkulacji politycznej, gry politycznej czy interesu politycznego - jest to, iż w Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu zostaną upamiętnieni wszyscy urzędnicy Kancelarii i BBN-u, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, a w sposób szczególny para prezydencka. Chciałbym również, aby trwale upamiętniony został ten szczególny nastrój solidarności społeczeństwa w obliczu tragedii z 10 kwietnia, symbolicznie wyrażony przez krzyż ustawiony na Krakowskim Przedmieściu przez harcerzy - powiedział Komorowski. - Czuję się z lekka zażenowany, że muszę to mówić, w sytuacji, jakby to było rzeczą wątpliwą, czy tego typu upamiętnienia będą miały miejsce. Będą miały miejsce, są dla mnie nie elementem moich decyzji politycznych, ale moich działań wynikających z zasad - dodał.

Palikot: Uczcić Kaczyńskiego w Muzeum Powstania

Wieczorem Palikot w TVN24 mówił, że z kolei on jest "zażenowany wypowiedzią pana prezydenta Komorowskiego". - Lech Kaczyński jest dziś jednym z współwinnych podejrzanych o katastrofę. To jedna na najbardziej prawdopodobnych hipotez. Inne hipotezy są dwa-trzy razy mniej prawdopodobne. Jeśli się okaże, że oni wymusili to lądowanie i ci ludzie zginęli przez Lecha Kaczyńskiego, wyobraża pan sobie tę sytuację - pytał Palikot.

Zdaniem posła PO dobrym miejscem upamiętnienia Lecha Kaczyńskiego jest Muzeum Powstania Warszawskiego, bo jest "tak samo kontrowersyjne". - Nie wiemy czy Powstanie Warszawskie było zrywem narodowym czy było zabójstwem. Zginęła Warszawa, zginęła większość warszawiaków. Do dziś wśród historyków trwa dyskusja czy gen. Okulicki podejmując tę decyzję popełnił jeden z największych błędów współczesnej Polski czy nie. To samo jest z Lechem Kaczyńskim. Upamiętnić go w Muzeum z którym to się wiąże, proszę bardzo. Przed Pałacem Prezydenckim, w miejscu, gdzie jest władza publiczna, w sytuacji gdy prokuratura nie zakończyła postępowania, nie - mówił Palikot.

Kalisz: Tablica z nazwiskami powinna być

Z Palikotem nie zgadza się poseł SLD Ryszard Kalisz, drugi z gości TVN24: - Od 23 grudnia 2005 do 10 kwietnia 2010 Lech Kaczyński był prezydentem Polski, słabym ale był. Wybranym przez naród. Pałac Prezydencki był jego siedzibą, podobnie jak był miejscem pracy wielu urzędników. Uważam, że tablica z ich nazwiskami, że zginęli w katastrofie na dziedzińcu Pałacu może się znaleźć.

DOSTĘP PREMIUM