Jacek Kurski jednak zapłaci. "Żeby się Agora tymi pieniędzmi udławiła..."

Jacek Kurski nie straci swojego słynnego BMW. Po nieudanej licytacji poseł zadeklarował spłatę zasądzonego długu wobec Agory. Z przekazywania pieniędzy komornikowi polityk PIS zrobił niemal happening.

- Witam na spontanicznej konferencji - uśmiechał się Jacek Kurski stając za mównicą ustawioną na trawniku przed siedzibą komornika - nikt nie kupił mojego samochodu, nikt nie zaoferował nawet ceny wywoławczej. Ale tu nie chodzi o samochód - dodał europoseł - tu chodzi o wolność słowa, która jest w Polsce zagrożona pod presją wielkich koncernów medialnych.

Za politykiem PIS stała grupa jego zwolenników, część z nich miała na ustach naklejki z logo Gazety Wyborczej. Do szklanego wazonu europoseł wrzucał grube pliki stuzłotówek: To jest cena wolności słowa w Polsce - mówił zapełniając wazon - dziesięć tysięcy, dwadzieścia, pięćdziesiąt, Agora rośnie w siłę, dajemy jej te dziewięćdziesiąt tysięcy złotych żeby Agora się tymi pieniędzmi udławiła - szydził Kurski.

- Mam do Agory jedną prośbę - mówił dalej Kurski - apeluję, żeby te pieniądze, które wymusza z polityków przeciwnej opcji ideowej, przekazała na powodzian. Jestem trochę spłukany - rozłożył ręce Kurski - ale, żeby ten gest nie był gołosłowny chciałbym zadeklarować ze swojej strony, ostatnie pięć tysięcy złotych jakie mi zostało - tu na mównicy pojawił się drugi wazon - żeby je wpłacić na powodzian. I mam nadzieję, ze Agora zrobi to samo.

Jacek Kurski: Agora zlicytowała mój samochód za poglądy

Dlaczego Kurski musi płacić?

Polityk PiS przegrał dwa procesy wytoczone przez "Gazetę Wyborczą", m.in. za słowa, że w jednym z artykułów "Gazety" o nim są "same kłamstwa". W maju 2006 roku w programie "Warto rozmawiać" Jana Pospieszalskiego Kurski wyjął nagle egzemplarz "Wyborczej" . Kartkował go strona po stronie i komentował, że teksty o nim samym, o Jarosławie Kaczyńskim, to "oszalały atak na PiS", "obsesyjna propaganda". Następnie pokazał reklamę importującej paliwa do Polski spółki J&S i sformułował taką tezę: "Tu nie chodzi o żadną reklamę. To jest finansowanie przez układ, który jest zagrożony przez PiS, zmasowanej propagandy przeciwko PiS". Kurski nie powiedział o tym, że te same reklamy J&S opublikowały np. "Rzeczpospolita" i "Dziennik".

Agora zareagowała pozwem. Kurski, mimo że przegrał procesy we wszystkich instancjach, nie opublikował przeprosin. "Gazeta Wyborcza" opublikowała przeprosiny w ramach "wykonania zastępczego"; jednak koszty musiał pokryć sam Kurski. Samochód był zajęty przez komornika na poczet długu.

DOSTĘP PREMIUM