Krzyż w sferze publicznej? "W kraju, gdzie 90 proc. deklaruje związki z religią..."

- Czy krzyże powinny być w przestrzeni publicznej? Oczywiście powinny. Bo czemu by być nie miały? - mówił w Poranku TOK FM Dariusz Rosiak, publicysta "Rzeczpospolitej". - Nie znamy innego języka, niż religijny, do rozmowy o śmierci - odpowiadała Agnieszka Grzybek z Zielonych2004.

- Czy dobrze, że nie odsłonięto 15 sierpnia pomnika w Ossowie, mającego upamiętnić poległych tam żołnierzy radzieckich? - pytał swoich gości Roman Kurkiewicz. - Nie jest do końca bezzasadne wyrażanie wątpliwości co do tego wydarzenia - stwierdził Dariusz Rosiak, publicysta "Rzeczpospolitej".

- Czym innym jest mogiła żołnierska, którą należy uczcić i szanować, a czym innym ostentacja. A to była impreza zorganizowana w celu politycznym - uważa dziennikarz. Jego zdaniem w Rosji nie ma znaczącej refleksji na temat tego, co się wydarzyło w 1920 roku. - Nie ma znaczącej, bo są oczywiście środowiska opozycyjne, które tym się zajmują - zaznaczył.

- Ta uroczystość była na miejscu i był to gest, który polska strona powinna była wykonać - odpowiadała Agnieszka Grzybek z Zielonych2004. - Na pewno niedobrze się stało, że na uroczystości zaważył aktualny spór polityczny. To bez wątpienia mogli wykorzystać zwolennicy spiskowej teorii dziejów - dodała.

Krzyż czy czerwona gwiazda?

Na mogile upamiętniającej żołnierzy znalazł się krzyż prawosławny. Bezczeszczeniem pomnika określono namalowanie na tablicy przed nim przez nieznane osoby czerwonej gwiazdy radzieckiej.

- Czy dlatego, że znaleziono przy jednym żołnierzu krzyż prawosławny powinniśmy upamiętnić wszystkich tym krzyżem? - dopytywał Roman Kurkiewicz.

- Jeżeli nie upamiętnimy tego religijnym rytuałem, to jakim? - odpowiadał Dariusz Rosiak. - To jest też pytanie, czy krzyże powinny być w przestrzeni publicznej. Oczywiście powinny. W kraju, w którym 90 proc. obywateli deklaruje związek z religią, czemu by być nie miały? - dodał.

Agnieszka Grzybek uważa z kolei, że obecność krzyża prawosławnego na mogile to wyraz naszej bezradności wobec rytuałów pogrzebowych i tego, że nie wiemy jak oddać cześć zmarłym. - To było widoczne nawet 10 kwietnia, kiedy widać było, że jedynym językiem, jakim w takich momentach umiemy się posługiwać jest religijny - stwierdziła.

DOSTĘP PREMIUM