Nałęcz w TOK FM: "Będę namawiał prezydenta na pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej"

- Jako historyk nie mam żadnych wątpliwości, że powstanie monument upamiętniający katastrofę smoleńską - mówił w TOK FM prof. Tomasz Nałęcz. - Czy będą w Polsce pomniki Kaczyńskiego? Nie wiem. Tu musi powstać dystans historyczny i z tego dystansu ocenia się wielkość lub brak wielkości polityka - dodał.

- Będę namawiał prezydenta, żeby jasno i wyraźnie powiedział, że jest za monumentem upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej - mówił w Poranku TOK FM. - W bliskim sąsiedztwie na Krakowskim Przedmieściu można znaleźć godne miejsce i ten pomnik wznieść. Tyle, że ja bym to zostawił nowym władzom Warszawy, niech się obywatele wypowiedzą w wyborach, niech zagłosują na polityka, który jest za lub przeciw temu upamiętnieniu. Ja mojego głosu nie oddam na osobę, która będzie przeciwko takiemu monumentowi - mówił historyk.

Nałęcz dodał, że nie ma żadnych wątpliwości, że powstanie monument upamiętniający katastrofę smoleńska. - Czy będą pomniki Kaczyńskiego w Polsce? Nie wiem. Tu musi powstać dystans historyczny i z tego dystansu ocenia się wielkość lub brak wielkości polityka - stwierdził profesor. - Po śmierci nie wszyscy są wybitni - zastrzegł. Dodał, że jego zdaniem ani pomnik Kaczyńskiego, ani monument upamiętniający ofiary wypadku Tu-154M nie powstanie przed Pałacem Prezydenckim.

Awantura przed Pałacem. "Kaczyński gra na emocjach"

Profesor Nałęcz odniósł się do ostatnich wydarzeń sprzed Pałacu Prezydenckiego. Stwierdził, że spór między zwolennikami a przeciwnikami obecności krzyża przed siedzibą prezydenta to efekt przebiegłej taktyki Prawa i Sprawiedliwości. - Taktyki polegającej na tym, żeby grać na emocjach, tak jak dawniej endecja grała na nich nie zgadzając się z wyborem Narutowicza na prezydenta - stwierdził Nałęcz.

"Jestem człowiekiem lewicy"

- Czy prezydent zapraszając do swojej kancelarii ludzi lewicy nie rozbija tej strony sceny politycznej? - pytała swojego gościa Dominika Wielowieyska. - Nie, to błędne interpretowanie konstytucji i roli prezydenta. Prezydent ma określone poglądy i wywodzi się z pewnego obozu politycznego, ale broni konstytucji i jest od całego kraju, a nie od tego obozu - odpowiadał Nałęcz.

Tomasz Nałęcz odnosił się do faktu, że przyjął zaproszenie, aby zostać doradcą prezydenta Komorowskiego. Zastrzegł jednak:

- Jestem człowiekiem lewicy i mam lewicowe przekonania - kontunuował profesor. - Ja się nie zapiszę do Platformy, podobnie jak tego nie zrobił Marek Belka. Kierując się swoją lewicową wrażliwością będę doradzał prezydentowi. Dziwię się moim kolegom z SLD, że oni traktują moją zgodę jak jakiś akt apostazji. To jest jakieś partyjne zacietrzewienie - podsumował Nałęcz.

Czy pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej powinien stanąć na Krakowskim Przedmieściu?

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM