"Obchody w Jastrzębiu-Zdroju podzielą społeczeństwo", "Nie zaprosiliśmy prezydenta z szacunku"

- Nie zaprosiliśmy Pana prezydenta na nasze obchody z szacunku i godności - tak Piotr Duda, szef Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności", tłumaczy TOK FM fakt niezaproszenia Bronisława Komorowskiego na 30. rocznicę podpisania Porozumień Jastrzębskich. Z kolei Jerzy Borowczak, szef Fundacji Centrum Solidarności, mówi, że po tragedii smoleńskiej w ogóle nie organizowałby obchodów 30. rocznicy powstania Solidarności.

Na uroczystościach 3 września w Jastrzębiu - Zdroju nie będzie Bronisława Komorowskiego, ale także także byłego prezydenta Lecha Wałęsy oraz premiera Donalda Tuska.

Dlaczego Związek w tak ważną rocznicę dzieli, zamiast łączyć? - Nie my podzieliliśmy społeczeństwo, to podzielili sami politycy. Jest mi naprawdę przykro, że nie możemy gościć prezydenta, bo moim prezydentem jest Bronisław Komorowski. Pod pomnik każdy może przyjść i potem media nie będą pisać podniośle o obchodach, tylko o tym, że zaprosiliśmy prezydenta, żeby go wygwizdać - tłumaczy Piotr Duda.

Dlaczego nie będzie premiera i byłego prezydenta Lecha Wałęsy? - O premiera to niech pani lepiej nie pyta. Zapraszaliśmy pięć razy z rzędu premiera, pan premier nie raczył odpowiedzieć, że "mam was gdzieś". Pan premier może przyjechać, jeśli chce. To samo dotyczy prezydenta Lecha Wałęsy - mówi Duda.

Według Piotra Dudy, Związek otrzymał poparcie Kancelarii Prezydenta oraz zapewnienie pełnego zrozumienia tej sytuacji. Jak powiedział obchody i tak będą uroczyste, bo zostali zaproszeni na nie: marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna, wicepremier Waldemar Pawlak, szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski oraz przedstawiciele lokalnych władz. Lider Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności przypomniał, że Lech Kaczyński też nie zawsze był zapraszany.

"Obchody rocznicy powstania Solidarności podzielą społeczeństwo"

- Po tragedii smoleńskiej nie organizowałbym obchodów 30. rocznicy powstania Solidarności - mówi dawny opozycjonista Jerzy Borowczak i szef Fundacji Centrum Solidarności. Jego zdaniem, obchody jeszcze bardziej podgrzeją obecne spory polityczne i podzielą społeczeństwo. - Po tragedii smoleńskiej i tym co działo się przed Pałacem Prezydenckim to było wiadomo, że każdy będzie dmuchał w swoją trąbkę. Każdy chce coś ugrać. Komisja Krajowa Solidarności ma swój zjazd i wybory, poza tym niedługo są wybory samorządowe - mówi opozycjonista.

Borowczak rozumie decyzję szefa Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności" Piotra Dudy o niezaproszeniu prezydenta Bronisława Komorowskiego na obchody rocznicy podpisania Porozumień Jastrzębskich. - Znam go i myślę, że nie chce przeżywać tego, co ja przeżywałem pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców. Wtedy do Gdańska przyjechał Lech Kaczyński i uczestnicy mszy świętej wybuczeli marszałka Bogdana Borusewicza, który zapłacił wysoką osobistą cenę za to, by Polska była wolna - dodaje Borowczak.

Rocznica Porozumień Jastrzębskich

3 września 1980 roku przy dawnej kopalni Manifest Lipcowy (obecnie Zofiówce) podpisano porozumienia pomiędzy komisją rządową a strajkującymi górnikami zaliczane do porozumień sierpniowych. Dokument zawierał między innymi zobowiązanie strony rządowej do wprowadzenia wolnych sobót i niedziel, podniesienia płac oraz obniżenia wieku emerytalnego.

DOSTĘP PREMIUM