Ewa Wójciak o liście dyrektorów: kuriozalne, poniżające

- Myślałam, że ta historia umrze w sposób naturalny. Że po tamtej stronie ktoś się wycofa, oprzytomnieje i uzna, że to był rzeczywiście błąd - mówiła w Poranku TOK FM Ewa Wójciak, dyrektor Teatru Ósmego Dnia. - Natomiast jak usłyszałam, że powstał ten kuriozalny list dyrektorów instytucji, to zrozumiałam, że stało się coś rzeczywiście poważnego - dodała.

Wójciak odnosiła się do listu podpisanego przez szefów instytucji kultury w Poznaniu , w prasie określanego mianem "wiernopoddańczego". Sygnatariusze piszą: "My niżej podpisani, identyfikujemy się ze stwierdzeniem, że kultura finansowana ze środków publicznych winna być apolityczna, bowiem jest adresowana do wszystkich odbiorców, niezależnie od ich poglądów".

"To poniżające, jedyne w swoim rodzaju"

- Nie zdarzyło mi się dotąd, żeby tego rodzaju dokument powstał - mówiła w TOK FM Ewa Wójciak. - To jest poniżające, jedyne w swoim rodzaju. Nie wiem, czy Poznań zaprzepaszcza przez to swoją szansę, ale to jest poważny sygnał mówiący o tym, że może to nie jest najlepszy kandydat na Europejską Stolicę Kultury.

- Kiedy ta historia się rozpętała, myślałam, że umrze w sposób naturalny. Że po tamtej stronie ktoś się wycofa, oprzytomnieje i uzna, że to był rzeczywiście błąd - mówiła Ewa Wójciak. - Natomiast jak usłyszałam, że powstał ten kuriozalny list dyrektorów instytucji, to zrozumiałam, że stało się coś rzeczywiście poważnego - dodała.

"Stało się coś niezwykłego - dostaliśmy wiele listów"

Ewa Wanat: Co panu strzeliło do głowy, panie Hinc?

- Napisanie tego listu to wyjście przed szereg. Zozumiałabym, gdyby taki list powstał w kręgach ludzi młodych, pracujących w stowarzyszeniach, będących w trudnej sytuacji finansowej i których jedyną szansą byłoby napisanie takiego listu - mówiła aktorka. - Natomiast to napisali ludzie będący na płatnych, intratnych posadach, o które nie muszą się bać. W większości są ludźmi w wieku dojrzałym, więc nie ma tu też problemu perspektywy wieku - dodała.

- Wprawdzie miałam przekonanie na początku, że stało się coś, co znam z PRL-u, ale potem uznałam, że stało się coś innego, niezwykłego - stwierdziła Wójciak. - Po tym wydarzeniu dostawaliśmy ogromną ilość listów. Mnóstwo od ludzi, którzy wyrażali solidarność, ale też zaniepokojenie tą sytuacją. Były też listy potępiające nas, takie "spod krzyża".

Według Wójciak dawno nie objawiły się u ludzi takie "postawy w obronie słowa i demokracji", jakie ona obserwuje w reakcji na krytykę Teatru Ósmego Dnia. - To bardzo optymistyczne, bo wskazuje, że problem jest i że ludzie będą bronić demokracji, której są świadomi - podsumowała Wójciak.

DOSTĘP PREMIUM